Paulina Jaricot

Na prośbę Autorki zaprzyjaźnionego bloga, krótka notka polecająca lekturę autobiografii duchowej Pauliny Jaricot. Jak sam osobiście się zapoznam z lekturą, to do tematu powrócę.

Paulina Jaricot (1799-1862) była córką bogatego przemysłowca, która po swoim nawróceniu poświęciła się służbie Kościołowi. Założyła Dzieła Rozkrzewiania Wiary, które zbierało fundusze na katolickie misje zagraniczne, oraz modlitewne Dzieło Żywego Różańca, które już w momencie jej śmierci liczyło około 3 milionów członków. „Historia mojego życia” to autobiografia Pauliny, po raz pierwszy opublikowana w Polsce. Spisała ją na prośbę swojego kierownika duchowego, ks. Würtza. Na kartach czterech zeszytów analizuje poszczególne wydarzenia w swoim życiu, odkrywając Boże działanie w tym, co ją spotykało. Szczególnie skupia się na swoim głębokim nawróceniu, którego doświadczyła w wieku 17 lat w trakcie długiej choroby. Okazała się ona niezwykłym narzędziem w rękach Boga, dzięki któremu Paulina odkryła swoje powołanie, a jej życie zaowocowało obecnością w większości parafii Róż Różańcowych i duchową siłą dla Kościoła, jaka wypływa z ich modlitwy.

Opublikowano Variae | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X nadal suspendowane

Jeśli tkwię w błędzie, to mnie prostujcie. Ale po mojemu, to FSSPX są nadal suspendowani i jest to kara za przestępstwo schizmy. Co za tym idzie, sakramenty przez członków Bractwa sprawowane są co prawda ważne, ale niegodziwie sprawowane. I jeśli ktoś świadomie i dobrowolnie życie sakramentalne wiedzie, korzystając z nich jedynie w kręgu Bractwa, ten jednocześnie grzeszy i przyczynia się do utrwalania schizmy w Kościele Katolickim. Z tego trzeba się spowiadać oraz zarzucić grzeszne działanie.

Jedynie w niebezpieczeństwie  śmierci, bezpośredniego zagrożenia życia można godziwie przyjmować sakramenty sprawowane przez kapłanów z FSSPX. Jeśli jednak ktoś, będąc w zagrożeniu, wychodzi z niego cało – wówczas powinien udać się do godziwego szafarza, bez kar kościelnych, celem przyjęcia godziwego sakramentów świętych.

Do tematu wrócę jutro wieczorem.

Opublikowano Dzieje, Formacja Sumienia, Non possumus - dialog z Lefebrystami | Otagowano , , , , , | 2 komentarzy

Filmy z duszą. Nr 1:Rocky Balboa

Jestem świeżo po obejrzeniu wszystkich 6 części sagi o Rockym. I to co we mnie się zrodziło już podczas oglądania pierwszej z części, to przekonanie, że jest ta całą historia pierwszą i zarazem jedną z nielicznych, kiedy mogę z przekonaniem stwierdzić, że pieniądze wydane na zrobienie tego filmu, nie zostały wyrzucone w błoto.

Prosty scenariusz: bokser amator, prosty człowiek, staje przed życiową szansą. Okoliczności są podłe, bo mistrz Apollo Creed chce się zabawić i dać igrzyska spragnionemu ich, tłumowi Filadelfii. Apollo już swoje zrobił: ma tytuł, pieniądze, reputację. Teraz tylko do szczęścia mu potrzeba celebrować siebie, być w świetle jupiterów. Rocky, mało znany w świecie bokserskim „pionek” wydaje się być dobrym środkiem do realizacji celu. Powtarzam: dobrym środkiem. To jest początek końca, choć finał filmu nie zaskakuje trąbami odgrywającymi tryumf „Włoskiego ogiera”.

Wszystkie 6 części z wielkim pietyzmem traktują o przyjaźni, o więzi rodzinnej, religijności i pokorze, które sprzęgnięte w całość prowadzą wprost do niekwestionowanej wielkości.

To właśnie takie wartości, jak małżeństwo, wierność w przyjaźni oraz ta ku ideałom, pozwalają na życie pełne satysfakcji, na życie, które zawsze jest dla kogoś, na życie, które może być spełnieniem w ziemskim wymiarze tylko wtedy, kiedy dzierżawca życia widzi w drugim takiego samego człowieka jak on: mającego godność, charakter, życiowy cel, zapał do życia. Wspaniale to obrazuje „Rocky II”, gdzie po raz kolejny dochodzi do starcia na ringu Rockiego z Creedem. Po jej zakończeniu ci dwaj zostali dozgonnymi przyjaciółmi.

„Włoski ogier” potrafił także stanąć oko w oko z nienawiścią. Kiedy w III części sagi oglądamy przygotowania do 2 walki oraz sam pojedynek Rockiego z Clubberem Langiem, czy też z Ivanem Drago. Uczy Rocky, że można pokonać nienawiść oraz podziały, jakie ona wprowadza między ludzką rodzinę. Ale bądźmy szczerzy: tego nie osiąga się za pomocą uśmiechów, misiaczków, poklepywania po ramieniu. Do pokonania nienawiści trzeba wprzęgnąć krew, pot oraz łzy. Mając jednak zaplecze w postaci rodziny, przyjaciół, wspólnoty miłości, wiary i nadziei – to wszystko się da osiągnąć.

Coś jeszcze mnie urzeka w epickiej opowieści o bokserze, który zaczynał jako „windykator” u mafiosa.

Gołębie serce to byłoby spłycenie, albo ewentualnie kod dla mało wymagającego romantyka. Serce Rockiego jest wielką manifestacją sumienia, które niczym diament, daje się szlifować Temu, Który Jest. Bokser bowiem spotyka na swej drodze szwagra pijaka – nigdy go nie potraktował jak rzeczy; odprowadza do domu dziecko, które snuje się po ciemnych zaułkach, a później to samo dziecko, ale już jako kobietę obdarowuje czymś, co tylko nieliczni mogą dać innym: wiarą, że człowiek ma prawo do tego, by jego życie nabierało barw szczęścia, mimo, iż nie raz i nie dwa było się na zakręcie, czy wręcz wirażu. Do bólu niemal widać w tej scenie, jak wielką łaską jest Boże Miłosierdzie i że faktycznie błogosławionymi są miłosierni, oni bowiem miłosierdzia dostąpią.

W mojej subiektywnej ocenie, Rocky to numer jeden w kategorii: filmy z duszą. Byłbym wielce rad, gdyby w Boże Narodzenie, zamiast Kevina, który dzięki niefrasobliwym rodzicom święta spędza sam, Telewizja Polska czy nie Polska wyemitowała któryś z odcinków serii o Rockym. Co daj Panie Boże, amen!

Opublikowano Filmy z duszą | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Druh Benedykt melduje posłusznie, że idzie do seminarium

Trochę z poślizgiem czasowym, ale warto przeczytać. Opowieść, która znakomicie obrazuje i zarazem uwspółcześnia scenę z Ewangelii na II Niedzielę w ciągu roku

Na obozie harcerskim urządzano quiz botaniczny. Maturzysta Benek otrzymał za zadanie zdobycie kwiatu diabelskiej róży. Przewertował całą encyklopedię : atlas przyrodniczy. W interesującym go temacie zawiodły pomoce naukowe. Wybrał się na poszukiwanie. Napotkana kobieta skierowała go do księdza rezydenta. Po wstęnej rozmowie z oblicza księdza staruszka znikła nieufność. Benek zapewniony, że wykona zadanie, również był zadowolony. W pogodnych nastrojach wędrował po ogrodzie. Pośrodku niego w otoczeniu uli, jakby za murem warownym, kołysały się krzaki czarnej róży. Oto diabelska róża! Wychodował ją staruszek ksiądz jako symbol zła. Powstała bowiem z róży śnieżno białej. Nie może być żadnej symbiozy dobra ze złem, czystości z brudem. Ludzie diabelską różę podziwiają, a ona sama chełpi się z tego, że przestała być białą, że utraciła śnieżną biel…

Podobnie człowiek dogłębnie zły, grzeszny i brudny chełpi się ze swej nieczystości. Czarna róża sama z siebie nigdy nie zrzuci barwy czarnej. Człowiek bez pomocy Boga nigdy nie odzyska utraconej łaski uświęcającej. Dlatego Bóg powołuje swoich wybrańców, aby stali się dla Ludu Bożego pomocą do życia w łasce.

Benek zadanie wykonał. Przekazane pouczenie księdza staruszka i dowód rzeczowy wywarły na harcerzach ogromne wrażenie. Przed wyjazdem z obozowiska do domu Benek poszedł pożegnać się z księdzem staruszkiem. Usłyszał: „Mam 80 lat. Z tego 55 w służbie kapłańskiej. Zawsze się modliłem, bym miał godnego następcę. Widzę w tobie tego, który – kiedy umrę – wypełni po mnie dziurę w szeregach kapłańskich. Chłopcze, Bóg cię wzywa”. Benek odpowiedział, że w głowie ma co innego. Pojechał nad morze. Było jeszcze wiele przyjemnych, wakacyjnych dni. Spokój zakłócił list, który czekał na niego w domu. Ponownie wróciły obrazy białej i diabelskiej róży. Staruszek ksiądz wzywał do siebie Benka.

Spóźnił się. Stojąc nad mogiłą, czytał do niego skierowane ostatnie słowa. Brzmiały: „Głowę można przemeblować. Po wstąpieniu do seminarium zgłoś s3ę do księdza proboszcza. Zostawiłem u niego moje oszczędności, które pomogą ci skończyć studia”. – To był cios! Wszystko wirowało. Wmawiał sobie, że przecież nie ma obowiązku spełnienia prośby kapłana staruszka. Miał inne plany. Ilekroć chciał odejść od mogiły, pojawiały się przed oczyma obrazy białej i czarnej, diabelskiej róży. Nałożył czapkę. Stanął na baczność. Przyłożył dwa palce do daszka, zaciągnął w płuca powietrze i powiedział: „Księże Kanoniku! Druh Benedykt melduje posłusznie, że idzie do seminarium i liczy na twoją pomoc. Czuwaj”

(por. B. Kant, Kto to taki? ATK W-wa 1984, s.109nn). Ks. Piotr OleCh SVD „Z LUDZI WZIĘCI – DLA LUDZI POSTANOWIENI” BK 87

Opublikowano Biblia, ewangelia, Słowa o Słowie, Słowo | Otagowano , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Pomóżmy Marcie … żyć!

Jeśli możesz – pomóż!

Opublikowano Variae | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Niedziela Chrztu Pańskiego nie do zlicytowania jak złote serduszka…

Jan Chrzciciel tak głosił: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili, gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.
Mk 1,6b-11

Każdy chyba przyzna, że najlepiej i najwydajniej może działać, kiedy wokół niego jest ład, cisza a w sercu pokój i poukładane emocje. Natomiast, kiedy tylko informacyjnie, dowiemy się, że gdzieś tam w świecie jest jakiś zamęt, albo klęska żywiołowa, jakieś huragany, trzęsienia ziemi, to pewnie dreszcz nam przez grzbiet przebiega i mówimy: „Dobrze, że to nie u nas”.

Czy jednak faktycznie, „nie u nas” te burze i tajfuny? Bynajmniej. Duchowe tsunami to rzeczywistość, która jest udziałem wielu Polek i Polaków, ludzi, którzy z metryki, faktycznie, są katolikami, ale w życiowej praktyce żyją niczym „wyjąca wichura”. To bowiem, co Pan Bóg od wieków zaplanował jako najlepsze dla nas, Jego dzieci, niestety wielu zdaje się reformować, poprawiać, czy po prostu zmieniać na „nowości”. Bóg rzecze: chce wam błogosławić w małżeństwie – ludzie wybierają konkubinaty. Bóg zachęca i błogosławi do płodności rodzicielskiej – ludzie mówią: chcemy kroczyć pod sztandarami tęczy, Bóg przestrzega – nie budujcie na piasku ułudy, emocji – ludzie Mu odpowiadają: My wiemy lepiej! Bóg te wybory szanuje i ich konsekwencje również. Niestety – ludzie nie dają sobie z nimi rady, wstydząc się Bogu przyznać rację. No i w sumie dobrze. Dobrze, że On daje im czas. Daje nam go wszystkim. Postarajmy się go nie zmarnować, w życzliwości wzajemnej, ale i w duchu wzajemnego wymagania od siebie, szukajmy wszyscy źródła głosu, który rzecze z niebios: Ten jest Mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!

Opublikowano Biblia, Słowa o Słowie, Słowo | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

A jednak może nas coś dobrego ze Wschodu spotkać!

Parę dni temu w trójkowym programie „Za a nawet przeciw” redaktor Strzyczkowski rozpytywał radiosłuchaczy, czy byłoby dobre, ażeby świętowanie Bożego Narodzenia – choć nie tylko – rozciągnąć o dzień lub dwa. Pytał o to również w kontekście dzisiejszej uroczystości, bo kilka razy w programie do niej się odwoływano, w klimacie: na co, po co i dlaczego?

Głosy słuchaczy były podzielone, w sumie dość jednoznacznie. Wierzący i praktykujący katolicy mówili: 2 dni Bożego Narodzenia, a potem, za kilka dni Trzech Króli – jest OK. Kościół w swej 2 tysiącletniej Tradycji wie, co robi i ten wymiar czasowy świętowania jest w zupełności wystarczający.

Oczywiście, postępowi Polacy zaraz kontrowali, żeby sobie katolicy swój katolicyzm wsadzili wiadomo gdzie, argumentując m.in.: niewyróbką w spożywaniu „żarcia” – tak dosłownie to w ten sposób poczułem, ponieważ słychać było wyraźną nutę gniewu w głosie wypowiadających się; inni prosili niemalże Strzyczkowskiego: Panie! Daruj Pan! Nasza wątroba by tego nie zdzierżyła; a jeszcze inni odważnie wyrokowali: nas na to nie stać, jako państwa! Kryzys na świecie, kryzys w Polsce! Ratujmy ojczyznę w potrzebie i pracujmy! – Szkoda, że nie zadeklarowali jeszcze do tego ducha charytatywności i nie ofiarowali iluś tam godzin pracy za friko, powodowani troską o Ojczyznę… Ciekawe, kurka wodna, że gdy nadchodzi czas długich wiosennych „weekendów”, to słychać z lewa i prawa, ileż to tysięcy naszych rodaków śmiga po 1000 bez małą kilometrów, by zapchać Zakopane, czy Trójmiasto. Ale nie! To nie mogą być Polacy! To pewnie bogaci Chińczycy oraz nad miarę majętni obywatele Czukotki robią za ten tłum. Wszak rodacy – narodowo pracują…

Ale dobra tam! To problem tych, co się tak tam w tej Trójce żołądkowali. Albo jeszcze inaczej: to wszystko, co powyżej, to życie ludzi, którzy na to życie nie mają pomysłu, planu. Oczywiście, za wyjątkiem tych pierwszych, co bez zbytecznych komentarzy uznają, że jest tak, jak powinno być i basta.

Ci, którzy mieli plan na życie to z pewnością trzej Panowie, których Tradycja zwie Kacprem, Melchiorem i Baltazarem, Trzema Mędrcami ze Wschodu, czy po prostu: Trzema Królami. Mędrcy ci, wiedząc czego chcieli i wiedząc jak to przeprowadzić – po prostu to uczynili. Dosiedli wierzchowców, czytali znaki na niebie i dotarli na miejsce, by oddać pokłon Bogu-Człowiekowi. Dodatkowo zaś, by w pełni dokonać Jego uznania, złożyli Mu dary Troiste: złoto – na znak uznania Jego królewskości; kadzidło – przyjmując tym samym fakt Jego Boskiej natury; mirrę – wyprzedzając bieg wydarzeń, posiadając ducha proroczego, zaopatrzyli Go na śmierć i złożenie do grobu. Krótko mówiąc: Trzej Magowie, mimo iż dotąd czcili drzewa, gwiazdy i nie wiadomo co jeszcze, postawą swego życia, realizując podróż, wyrazili swe stanowisko: to, co może dać wieczne wytchnienie nie może pochodzić z tego świata lecz jedynie od Tego, który świat ów i jego losy dzierży w swym ręku. A oni oddali Mu pokłon.

Kacper, Melchior i Baltazar uczą tym samym i nas planowania życia: to co w nim najistotniejsze, najbardziej sensowne i do czego należy dążyć, to oddawać pokłon (chwałę) Bogu oraz obdarowywać go: złotem naszego królowania, polegającego na służbie w miłości bliźnim; kadzidłem naszych modlitw, zanoszonych nieustannie i  z każdego miejsca przed Oblicze Najwyższego; oraz mirrę naszych uczynków miłosiernych, względem bliźnich.

Taki wiodąc żywot, nie trzeba się o biedę obawiać, ani o komfort wątroby czy też o jedzenie, które nie może się zmarnować. Ten bowiem, Który Jest i Któremu pokłon i chwałę oddajemy, działa poprzez wieki i każdemu daje według indywidualnych potrzeb. A w tym wszystkim dzieli się z nami swoim Królowaniem. Za co niech Mu będą dzięki!

Opublikowano Słowa o Słowie, Słowo | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Nowy Rok Pański 2012

Raz dalej, raz bliżej plebanii słychać „bum” petard, dobiega końca huczne witanie Nowego Roku. Jakby nie patrzeć – jutro idziemy do pracy, a następny Nowy Rok już za 365 dni. Pomyślałem sobie, że warto by było na dobry początek jakiś wpis na blogu popełnić. Nie jest on jednak taki „powszedni”, albowiem chcę go zadedykować pewnej osobie, z którą dziś po południu mejlowo korespondowałem.

Zacznę od 2 wklejek:

Tytuły nagłówków, zajawek artykułów/wieści mówią same za siebie. W większości wypadków złudne nadzieje albo wielka niewiadoma, niepewność. Ktoś, kto jest pesymistycznie nastawiony do życia, mógłby zawołać z bólem: dość! Mam tego wszystkiego serdecznie dosyć! Zatrzymajcie świat! Ja wysiadam!

Tymczasem słyszeliśmy dziś w świątyniach katolickich słowa:

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem.

oraz

Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

a także

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane

Tak więc:

po 1: wiedząc, iż potrzebujemy światła do życia, do wzrostu – także duchowego, dawajmy jak najczęściej w tym Nowym Roku, przystęp Temu, Który Jest, Który Był i Który przychodzi, by nam błogosławić i nas strzec – nierzadko przed nami samymi, naszymi nieprzemyślanymi, gwałtownymi i nierzadko grzesznymi „chciejstwami”.

po 2: mając zapewnienie, iż dzięki wyposażeniu nas przez Ducha Świętego w Dziecięctwo Boże, jesteśmy wolnymi synami [takoż i córkami] i dziedzicami Bożego Dziedzictwa, chciejmy podjąć wzmożony wysiłek na rzecz spełnienia tego Dziedzictwa. Tutaj a także tu odnajdziemy wskazania i wytyczne, jak to zrealizować. Wystarczy, że wygospodarujemy codziennie te 10 minut na lekturę wskazówek. Ni mniej, ni więcej, 10 minut dziennie.

po 3: chcąc postąpić krok na przód w życiu, nie musimy robić nic więcej, jak to, co uczynili pasterze i Matka Boża: nawiedzać Betlejem, którym jest jest każdy czas przeznaczony na spotkanie z Chrystusem w sakramentach świętych, na modlitwie oraz w dobrych uczynkach, dzielić się w naszym życiu z bliźnimi tą radością, jaką wlał w nasze życie Chrystus Pan. Zaś wpatrując się w Matkę Bożą i jej postawę: wszystkie ważne sprawy naszego życia zachowywać w swoim sercu, rozważać je – czyli: omadlać oraz nie dzielić się nimi z byle kim i byle gdzie. To bowiem jest chyba dziś największa bolączka nas, „pięknych, XXI wiecznych” – uleganie rynkom, agorom współczesności, gdzie różni ludzie różne rzeczy mówią. Robi z tego użytek ten, który też doskonale wie, jak naszą grzeszną naturę wykorzystywać i z jej użyciem próbuje nas wodzić za nos, na manowiec. To, co najczęściej jest pożywką dla niego, to nasz lęk, nasze obawy, strachy, którym ulegamy. One rodzą wątpliwości a z nich najprostsza droga do grzechu.

Zatem, podsumowując, spinając to wszystko, co powyżej, proponuję pod rozważanie słowa, które są wyśpiewane w zalinkowanym poniżej utworze:

Opublikowano Dzieje, Formacja Sumienia, Słowa o Słowie, Variae | Otagowano , , , , , | 2 komentarzy

Za co mogę nie otrzymać rozgrzeszenia?

Takie oto zapytanie kilkanaście osób zaprowadziło na mojego bloga. W związku z tym postanowiłem w jednym miejscu, za pomocą jednego wpisu przedstawić wszystkie możliwe sytuacje, które skutkują niemożnością przyjęcia rozgrzeszenia przez penitentów świeckich[1].

 Zatrzymanie rozgrzeszenia, niedyspozycja do przyjęcia rozgrzeszenia wiąże się z faktem, iż dana osoba popełniła przestępstwo w rozumieniu kodeksu prawa kanonicznego. Pojecie to definiuje przestępstwo w sposób następujący:

 Kan. 1321 –

§ 1. Nie można nikogo karać, jeśli popełnione przez niego zewnętrzne naruszenie ustawy lub nakazu nie jest ciężko poczytalne na skutek winy umyślnej albo nieumyślnej.

 Można więc wskazać na 4 elementy składowe przestępstwa:

  1. Naruszenie – ma ono miejsce wtedy, gdy czyni się coś, co jest zakazane przez ustawę lub nakaz, albo też, gdy się zaniedbuje to, do czego ustawa lub nakaz zobowiązują
  2. Ustawa/nakaz karny – nie ma pojęcia przestępstwa w sensie prawnym bez prawa, które je jako takie przewiduje. Nie każde naruszenie prawa stanowi przestępstwo, lecz tylko naruszenie ustawy lub nakazu, z którymi jest związana jakaś kara
  3. Naruszenie ciężkie – dodatkowo: obiektywnie i subiektywnie. Obiektywne naruszenie ma miejsce wówczas, gdy norma ta odnosi się do materii ciężkiej samej w sobie lub też ze względu na okoliczności czy skutki. Z kolei naruszenie ciężkie subiektywnie ma miejsce wówczas, kiedy naruszenie może być przypisane podmiotowi. Chodzi o fakt, że autor moralny takiego naruszenia w chwili swego dokonania był świadomy i wolny, nie podlegający naciskom zewnętrznym
  4. Naruszenie zewnętrzne – a więc obiektywizacja czynu przestępczego. Tu jednak UWAGA! Naruszenie zewnętrzne wcale nie oznacza, że musi być czyn przestępczy upubliczniony. Będzie przestępstwem nawet wtedy, kiedy jest aktem ukrytym: jeśli ktoś przez nikogo nie widziany, profanuje postaci konsekrowane, czy zabiera je i przechowuje do celów świętokradczych, ten popełnia przestępstwo i jest to naruszenie właśnie zewnętrzne, gdyż został czyn zobiektywizowany. Ten, kto coś takiego planuje jedynie lub ma takie pragnienia, ten ciężko grzeszy. Wyznając grzech otrzyma rozgrzeszenie.

 Jeśli jest przestępstwo, to musi ono podlegać karze. W rozumieniu prawa kościelnego, w znaczeniu ścisłym, kara polega na pozbawieniu przestępcy dóbr duchowych (możliwości korzystania z sakramentów świętych) lub doczesnych (pozbawienie stanowiska, władzy, godności) przez prawowitą władzę, zgodnie z celem nadprzyrodzonym Kościoła. Karom tym podlegają jedynie osoby ochrzczone.

Kary zatem, jak widać, posiadają zadanie i cel z założenia pastoralny. Mają wychowywać do zbawienia.

Kary, które mają ukarać przestępstwo, zobligować do naprawy popełnionego przestępstwa i szkody wobec wspólnoty Kościoła są nazywane karami ekspiacyjnymi. Te zaś kary, które mają doprowadzić do poprawy winnego to kary poprawcze i często się nazywa je cenzurami.

 W zależności od tego, w jaki sposób kary się nakłada, czy w jaki sposób się je zaciąga, rozróżniamy:

  1. Kary wymierzone wyrokiem (ferendae sententiae) – popada się w nie na mocy wyroku sądowego lub dekretu administracyjnego. Jest to cenzura nałożona
  2. Kary wiążące mocą samego prawa (latae sententiae) – w karę popada się automatycznie po popełnieniu przestępstwa, bez szczególnej interwencji ze strony władzy. Gdy z czasem do takiej kary dołączyła się interwencja władzy, to wtedy by kara stała się cenzurą deklarowaną (censura declarata)

Kary wiążące mocą samego prawa grożą za najcięższe przestęptwa, przewidziane przez prawo powszechne. Ciekawym jest, że kary wiążące mocą samego prawa są osobliwością prawną, prawa kanonicznego. Nie zna ich prawo cywilne.

 Przejdźmy teraz do wskazania tych przestępstw, które prowadzą do uniemożliwienia przyjęcia rozgrzeszenia.

  1. A.     Z Mocy samego prawa. Za te przestępstwa podpada się pod ekskomunikę
  2. Kto postacie konsekrowane porzuca albo zabiera je w celu świętokradczym – chodzi tu o porzucenie z tytułu pogardy, nienawiści wobec Boga, złośliwości. Jeśli złodziej ukradnie puszkę a hostie konsekrowane złoży w tabernakulum to popełnia kradzież świętokradczą ale nie podpada pod karę kościelną. Jeśli ktoś zaś zabierze Ciało Pańskie do domu,  motywowany przesadną pobożnością to byłby winny grzechu ciężkiego, ale też nie podpadał by pod karę.
  3. Kto stosuje przymus fizyczny wobec Biskupa Rzymskiego – nie chodzi tu o obrazę słowną lecz o dosłownie fizyczny kontakt z osobą Papieża: bicie, więzienie go, tortury, wypędzenie; obrażanie jego godności przez porwanie noszonych przez niego szat, skalanie ich, etc.
  4. Odstępca od wiary; heretyk lub schizmatyk – apostazją jest całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej; herezją jest uporczywe zaprzeczanie prawdzie chrześcijańskiej, będąc samemu ochrzczonym. Także powątpiewanie uporczywe w jakąś prawdę uznaną jest herezją. Schizma zaś to odmowa uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub też odmowa utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła, którzy uznają zwierzchnictwo Papieża. W każdym z tych trzech wypadków, aby była mowa o faktycznym przestępstwie konieczna jest manifestacja zewnętrzna. UWAGA! Nie jest koniecznym, by apostata, heretyk czy schizmatyk odłączył się od Kościoła aktem formalnym, zapisując się np. do jakiejś sekty heretyckiej. W odróżnieniu od przestępstw opisanych w punktach 1 i 2, to opisane w punkcie 3 jest zastrzeżone biskupowi miejsca. Świętokradztwo oraz użycie przymusu wobec Papieża podlegają stolicy apostolskiej, jeśli idzie o uwolnienie z kar.
  5. Kto powoduje przerywanie ciąży, po zaistnieniu skutku (po zakończeniu aborcji) samo planowanie aborcji, myślenie o niej nie powoduje przestępstwa. Mówi się tu o aborcji bezpośredniej UWAGA! Aborcja spontaniczna – poronienie naturalne, bez świadomego wywoływania go oraz aborcja pośrednia, która była wynikiem działania medycznego celem ratowania życia matki to nie przestępstwa. Natomiast jeśli dokonuje się aborcji określanej jako leczniczej, gdzie celem samym w sobie jest zabicie dziecka, jako środka dla ratowania matki, to jest aborcja bezpośrednia i podpada jako przestępstwo właśnie. UWAGA! Aborcją jest nie tylko usunięcie niedojrzałego płodu lecz również zabicie tego płodu w jakikolwiek sposób i w jakimkolwiek czasie od momentu poczęcia. Chodzi więc także o używanie środków wczesnoporonnych, w tym także niektórych środków antykoncepcyjnych.
  6. Kto rejestruje za pomocą urządzeń technicznych lub rozpowszechnia w środkach masowego przekazu to, co zostało powiedziane przez spowiednika lub penitenta. Upublicznianie tego, co miało miejsce podczas sakramentu pokuty jest przestępstwem z mocy samego prawa i podlega bezpośrednio Stolicy Apostolskiej.
  7. Człowiek świecki, który stosuje przymus wobec posiadającego sakrę biskupią lub pozbawia go życia – atak fizyczny na jakiegokolwiek biskupa lub zamordowanie go to przestępstwo.
  8. Kto nie będąc duchownym usiłuje sprawować Ofiarę Mszy Świętej lub spowiadać
  9. Kto fałszywie donosi przełożonemu kościelnemu na spowiednika o nakłanianie do grzechu podczas spowiedzi, z okazji spowiedzi lub pod pretekstem spowiedzi, do grzechu przeciwko 6 przykazaniu.

 To na razie tyle. Jest jeszcze trochę do napisania w tym temacie. Uczynię to przy innej okazji.

Edit: 23 grudnia 2011. Pojawiła się w związku z tematem notki, dyskusja na Forum Rebelya. Jedna z osób biorących udział w dyskusji zwróciła uwagę na istotną sprawę, którą pominąłem w niniejszym blogowym wpisie. Spieszę więc z poprawką, erratą.

 

Prosiako PS – a mnie się zawsze wydawało, że rozgrzeszenia nie otrzyma osoba:
1) która choć ma na to wpływ, nie ma zamiaru zrobić nic by unikać bliskiej okazji do grzechu śmiertelnego (np. dziewczyna kociołapująca z chłopakiem nie ma zamiaru wyprowadzić się od niego)
2) deklaruje brak żalu za grzech, a wręcz deklaruje, że „Kościół sobie, a ja tego nie uważam za grzech” (np. laska idąca do spowiedzi i mówiąca „jestem lesbijką, żyję z kobietą, ale nie uważam tego za grzech, bo my się naprawdę kochamy, co mi ksiądz zrobi?”)

Bo to święta prawda:-) Tak dokładnie jest. Tyle tylko, że w pierwszym wypadku chodzi o niedopełnienie warunków sakramentu pokuty (konkretnie brak poprawy oraz żalu niedoskonałego) zaś w drugim przypadku mamy do czynienia z trwaniem w herezji. Brak woli poprawy nawet z posługiwania się wulgaryzmami, czy nie odmawianiem przez duchownego brewiarza – może skutkować brakiem absolucji. Jednak to nie są przestępstwa. Zatem i nie podlegają specjalnym karom. Co innego herezja. Jak pisałem wcześniej, wiadomo, że ona podlega karze. Poza tym – prościej jest chyba otrząsnąć się z problemów z punktu pierwszego, aniżeli drugiego.


[1] Gdy chodzi bowiem o duchownych, to oni doskonale wiedzą, jakie to sytuacje i wiedzą też, co uczynić by: po pierwsze nie dopuścić do sytuacji zatrzymania rozgrzeszenia, po drugie zaś, jeśli już by do tej sytuacji doszło – wiedzą, co zrobić, by przeszkoda ustała.

Opublikowano Formacja Sumienia, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , | 4 komentarzy

Słać życzenia zacząć czas…

Opublikowano Dzieje, Modlitwa, Słowa o Słowie, Słowo | Otagowano , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz