Szlachetna Paczka vs Paczki Szlachetności

Szkoda mi czasu i wzroku na czytanie o wydarzeniach związanych z #Stryczek Nieskromnie jednak powiem, iż w gruncie rzeczy oczekiwałem, kiedy w taki lub inny sposób dojdzie skandalu. Świeccy znakomicie radzą sobie z filantropią i charytatywnością, a ksiądz ma robić co innego!

Jestem od 2 lat proboszczem wiejskiej parafii. Jak w wielu zakątkach Polski, zwłaszcza na „ziemiach odzyskanych”, realia pracy są takie same: morze potrzeb, deficyt środków na ich realizację. Mowa tu oczywiście o potrzebach remontowych, restauratorskich, często mających na celu ratowanie popadających w ruinę zabytków. Zasada jest taka: im starszy zabytek, tym większe szanse na strukturalne dotacje celowe. Zabytki w mojej obecnej Małej Ojczyźnie są niespełna 300 letnie więc szanse na wsparcie ze strony resortu Pana premiera Glińskiego są raczej wątpliwe. Dzięki Bogu oraz ludzkiej życzliwości udało nam się w tym roku wymienić na nowe, poszycie dachowe kościoła parafialnego. Koszt grubo ponad 100 tys. PLN. Mniej niż 1/3 nakładu finansowego pochodzi z dotacji – ale znowuż bez niej byśmy tematu nie ruszyli.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że łapię się na tym, iż łatwo jest dać się wciągnąć w korkociąg emocji zachwytu, euforii i „gorączki złota”, polegającej na szukaniu finansów na kolejne inwestycje, żeby świątynia nabierała blasku, dostojności. Ktoś powie – no ale o co chodzi? Przecież to godne, dobre – bo nie tylko oko cieszy, budzi zachwyt czy dumę, ale też owe dziedzictwo narodowe jest w ten sposób zabezpieczone? Niby tak, odpowiem, ale to tylko do czasu. Bo przyjdzie nowe pokolenie, za lat kilkanaście, czy nawet dziesiąt i będzie szukało terenu pod inwestycje zawodowe, mieszkaniowe czy rekreacyjne, tak jak nam o tym donoszą zza zachodnich granic Polski.

To jedna kwestia. Inna jest taka, że zajmowanie się „murami” wciąga, gdyż jest łatwiejsze, aniżeli podejmowane wysiłki w pracy nad funkcjonowaniem żywego Kościoła, tego duchowego.

Trudno jest prowadzić duszpasterstwo na wsi. Oferta duszpasterska terenów wiejskich, w regionach „ziem odzyskanych”  z reguły ogranicza się do sakramentalizacji i utrwalania religijności tradycyjnej. Trzeba naprawdę dobrego rozeznania, poprzedzonego trudem spotkań, rozmów, przemyśleń, by w rezultacie stworzyć przestrzeń do spotkania się poszczególnych członków parafialnego Ludu Bożego jako Żywego Kościoła, w którym Jezus Chrystus, Zmartwychwstały i Uwielbiony Pan  uobecnia Siebie, dając tym samym każdemu z nas łaskę uwiarygodniania Tegoż Chrystusa w świecie. Akcyjność a la „Szlachetna Paczka” czy inne tego typu, mogą pomóc w osiągnięciu tego o czym powyżej, ale bardzo często, z racji natury finansowej, są one skażone duchem tego świata i mogą przynosić skutek tylko pozornie dobry. Bycie zaś zaangażowanym duszpasterzem pomiędzy ludzkimi „kamieniami” tworzącymi Kościół wydaje się być mniej ryzykownym, a nade wszystko najwłaściwszym, dobrze zorientowanym, bo wprost na Chrystusa, dziełem. Szlachetna Paczka, jaką będzie tworzyć parafia, będzie pięknie całe pakiety szlachetności kierować tam, gdzie ich brak, w sposób i ze skutkiem takim, jakich oczekuje od nas Chrystus Pan!

Reklamy
Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 3 Komentarze

Ten wyrodny rodzic, świat!

Od połowy dnia nie ustają komentarze o ACTA2. Polityczne, publicystyczne, ogólnoludzkie, że tak powiem. W związku z tym, na szybko, kilka myśli.

W sierpniu tego roku minęło 10 lat odkąd prowadzę bloga Prawda podnosi człowieka W tym czasie ze dwa razy zmieniłem jego tytuł. Jak sobie wspomnę na poprzednie tytuły mego wirtualnego, hmmm, pamiętnika, to w głębi serca czuję radość, że dziś jest on poświęcony prawdzie, a przede wszystkim Prawdzie. Ponad 220 tysięcy odsłon, ponad 2 tysiące komentarzy, wiele setek mejli wymienionych z Czytelnikami. Jakież to wspaniałe dla mnie wspomnienia, że mogłem towarzyszyć wielu osobom w drodze duchowego wzrostu, prostowania zawiłych ścieżek życiowych! Dawałem to, do czego zostałem posłany, odbierałem i odbieram nadal to, co obiecał Ten, Który Jest Drogą, Prawdą i Życiem! (Mt 19,27-29)

Znakomite medium, ten Internet! Ale – jak wszystko, może być wykorzystywany tak do dobrego, jak i do złego. Jest szansą, ale też i zagrożeniem. Grozi tak dobrym – bo można ich zdeprawować, jak i źle czyniącym, bo można ich jak na tacy wystawić na publiczne okazanie. I obawiam się, że chyba o to właśnie poszło w całej historii z ACTA2 – założyć kantar cenzury użytkownikom Internetu. No i oczywiście stworzyć kopalnię profitów, bo żeby korzystać z jako-takiego nawet przepływu informacji, w myśl przepisów ACTA2 trzeba będzie płacić podatek.

Co będzie, jak będzie – czas pokaże. Jednak cała ta sytuacja na ten moment dla mnie wygląda tak: dano dziecku zabawkę, ono ją udoskonaliło, rozbudowało. Po czym zabawkę mu zabrano, dając mu jeszcze klapsa na koniec.

To pokazuje dobitnie, że nie tak daje Bóg, jak daje świat. Bóg nikomu niczego nie zabiera, nie daje klapsów, nie ma w pogardzie swych dzieci. Dlatego też jakoś mam pokój w sercu z tym całym ACTA2 i innymi, powiem wprost: poniżającymi, godzącymi w podmiotowość człowieka, ustaleniami kilku „ktosiów”, którzy mają się za konkurencję Wszechmocnego.

Opublikowano Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kościół ma piękne oblicze

Od kilku dni nie milkną komentarze pod adresem abpa G. Rysia w związku z jego wypowiedzią, w czasie obchodów rocznicowych likwidacji łódzkiego getta,  w której powiedział, że  „Zagładę stworzyli ludzie, w dużej mierze – trzeba to powiedzieć niestety, z bólem serca i z przyznaniem się do winy – ludzie, których Kościoły chrześcijańskie wychowywały na swoich nabożeństwach”.
Dziś udało mi się „wyłapać” 2 wypowiedzi komentujące całe zajście. Każda z nich jest inna. Może nie skrajna, ale z odmiennych frontów naświetlająca meritum. Pierwszej autorem jest publicysta, Rafał Ziemkiewicz, drugiej zaś ksiądz Artur Stopka.

Oto namiary do obu
https://youtu.be/om3K_LcU5pY
https://m.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,3353,czy-abp-rys-naruszyl-dobre-imie-katolikow.html

wnioski niech sobie każdy swe własne wyciągnie, słuchając i czytając treści z powyższych linków.

Ja natomiast w dalszej części swej wypowiedzi chcę się odnieść do nieco innych kwestii. Czynię tym samym zadość obietnicy danej memu współbratu w kapłaństwie, Rafałowi.

Zgodnie uznaliśmy, jak mi się zdaje (jeśli nie, to Rafał, proszę, daj znać), że nie brakowało nigdy i pewnie nigdy brakować nie będzie w szeregach ludzi Kościoła „V Kolumny”, harcowników szatana, judzicieli, którzy zamiast miłosierdzia zajmują się zgubną polityka piekła.

Poza tym, jest pewna ciekawa tendencja w komentowaniu czyichś wypowiedzi. Niestety, takie jest „zbójeckie prawo”, że uzurpujemy sobie nie raz prawo do uzupełniania wypowiedzi o treści, których najpewniej nawet w milisekundzie intencji ich autora, w ogóle nie było. Podchwytujemy to, co jest nas, i podpinamy to pod wspomniane intencje autora wypowiedzi. To raz.

Dwa: czytam sobie biografię Żyda, Tuwima. Widać jak na dłoni, jak sprawy ducha, szeroko ujęta religijność, stawała się orężem w walce o polityczny byt wszelkich barw i frakcji politycznych. Zresztą, co tam XX lecie międzywojenne! A co było za czasów Piastów? Dokładnie to samo! Jest taka teza, że Bolesław Chrobry rękoma Prusów zamordował bpa Wojciecha, by się politycznie układać z Czechami…  Nigdy w tym świecie, w tym życiu na 100 % się nie dowiemy, jak to było. Ale po to mamy rozum, wolną wolę, masę narzędzi, by być krytycznymi a także, by patrzeć w związku z tym na całość życia autora wypowiedzi, czy działania, by w tej perspektywie jakiś sensowny sąd móc wyrazić.
W związku z tym, uważam, że takie sytuacje jak ta, z abpem Rysiem, czy wiele innych, są nam dane opatrznościowo, pod refleksję, byśmy zobaczyli, gdzie my na drodze do Jezusa jesteśmy. Jakoś sugestywnie przychodzi mi na myśl fragment z Mt 24, 36 nn: nieznany jest nam czas przyjścia Syna Bożego i potrzeba czujności. Można wiarę porzucić, bo za długo jest czekać, bo za niesprawiedliwie jest wg mego mniemania (jak w „Wołyniu” banderowcy, komuniści, buntowali ukraińskich chłopów). A można też po prostu żyć wiarą, „dawać sobie na wstrzymanie”, wszak bowiem „bądź wola Twoja”: wkurzać się, zrobić czasem może nawet jakiś fałszywy krok, ale przyjąć tez łaskę nawrócenia, naprawić i dalej trwać przy Bogu, Którego Twarzą Jest Miłosierdzie.
Od czasów Konstantyna, niestety, jest postępujący kryzys Kościoła Chrystusowego. Wiara jest instrumentalizowana, zbyt bardzo jej ludzką twarz się maluje, zapominając o Boskiej, której poetycki opis dał Izajasz w pieśni o Cierpiącym Słudze Jahwe, a Którą objawił Chrystus. Chcemy Kościoła z ładną buzią, taką, co nam pasuje, a każde splunięcie nam w twarz, szarpanie brody, traktujemy jako pretekst do wszczynania swarów, przepychanek i epitetowania się. Tak samo jak przed 2 tysiącami lat, w Jerozolimie, króciutko przed wydarzeniami, jakie zapoczątkowały czas Kościoła. Czas podarowany nam przez Boga, czas, z którego będziemy rozliczeni.
Kościół ma piękne oblicze, uwielbione, przemienione. Ale aby je ujrzeć, trzeba wpierw zobaczyć rany, zniewagi, znęcanie się, którego nierzadko autorami jesteśmy my, którym Bóg dał pieczęć chrztu, bierzmowania, kapłaństwa, którym daje Bóg Siebie w Eucharystii, spowiedzi, w Słowie Bożym…

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Panny mądre i głupie – opowieść nieoczywista

Przypowieść o 10 pannach „podprogowo” próbuje wcielić czytelnika  w postawę owych 5 panien mądrych: przezornych, przygotowanych, zapobiegliwych. Ja tak przynajmniej mam…

Tymczasem – trzeba pamiętać o biblijnym napomnieniu: by ten kto stoi, baczył, aby nie upaść. Trzeba nam mieć świadomość, że Jezus wprost mówi o nas, że „źli jesteśmy” – czyli słabi, niestali, skłonni sami z siebie do złego, w związku z czym potrzebujemy cały czas zabiegać o światło dobrych uczynków. Jako zaproszeni do bycia synami dnia, światłości, podążający w pochodzie życia na spotkanie z Oblubieńcem, by spędzić wieczność w weselu z Bogiem, mamy wolność w decydowaniu, czy zasilimy „stronnictwo” mądrych, czy głupich w tym świecie. Owo zasilanie dokonuje się przez gromadzenie oliwy radości w pełnieniu woli Bożej i nakazów Ewangelii – przez Jej studiowanie, realizacji życia wg Jej wymogów, pełniąc dobre uczynki, jako inspirowane z Ducha Świętego, w jego mocy.

Całkiem świeżo mam w pamięci zgiełk, by nie użyć mocniejszego słowa, jaki podniósł się w jednym z medium społecznościowych, z którego korzystam. Jedno zdanie poderwało taką falę, jakby ze sto Lewiatanów wyskoczyło z morza! Zdanie, które pojawiło się wskutek zaśnięcia, zlekceważenia konieczności czuwania napełniło mnie niepokojem. Tym bardziej, że Jezus wczoraj przestrzegał:  jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga z powrotem”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

 Nie pozostaje zatem nic innego, jak skupić się na magazynowaniu oliwy, by w oznaczonym dniu nie mieć drzwi zamkniętych przed nosem!

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Puncta, Słowa o Słowie, Słowo, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Sodomsko-gomorejskie skrutinium Kościoła

Co to są skrutinia ?

Przy tym całym wstydzie, lepiej niezbyt wiele mówić… Niech zapłonie, wypali do cna grzech, odrażający grzech.

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano | Dodaj komentarz

Pożądam sukcesów i porażek w życiu!

Jezus im odpowiedział: «Nie szemrajcie między sobą. Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; (…) Napisane jest u Proroków: «Oni wszyscy będą uczniami Boga». Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. (…) Jam jest chleb życia. (…) Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata”.

J 6,41-51

 

Od 3 tygodni doświadczam trudnej sytuacji. Przede mną nieznane. Co więcej, sytuacja jest dość dynamiczna, a żeby było ciekawiej, to co i rusz pojawiają się „michałki” nie związane zupełnie z tym wszystkim, co się dzieje wokół mnie. Ot, pierwsza lepsza z brzegu rzecz, zupełnie świeżutka: jakiś kamień spod koła auta jadącego przede mną uderzył w szybę, i przez jej środek przebiega „Piorunek”.

Widzę jak na dłoni, dzięki nie tylko Słowu na Niedzielę, ale też i w Liturgii Godzin, i w życiu codziennym, że mocno mnie „ciągnie” moja trudna sytuacja, a nie Pan. Masa złych sądów, złości i gniewu, emocji niepoukładanych – słowem: szemranie!

Oczywiście, nie chodzi o to, by teraz żyć jak cierpiętnik, jak mi to źle, trudno i w ogóle jak mnie nikt nie rozumie! Daleki jestem od tego. Powiem Wam, że Bóg się o mnie troszczy, posyłając swych aniołów i proroków, którzy mają do mnie więcej cierpliwości, niż ja sam do siebie… Dzięki nim zaczynam stawiać sobie istotne pytania, na które odpowiedzi są wręcz warunkiem sine qua non  na wkroczenie w przyszłość, jaką niesie z sobą „zmiana kodu, bo 4 z przodu”.

Czuję się dziś trochę jak Eliasz, którego Bóg wyrwał z letargu, jednocześnie zaopatrując go w posiłek a tym samym w energię do zdążania w kierunku, jaki Pan mu wyznaczył. Posiłkiem jest mizerny pokarm, który w symboliczny sposób wyraża sukces i klęskę, zwycięstwo i porażkę. Oba stany trzeba zasymilować w sobie, nakarmić się nimi. Takie jest życie, że niesie w sobie dobre i złe doświadczenia. Jedne i drugie dzieją się pod płaszczem Bożej Opatrzności.

 

 

 

 

Opublikowano behawioryzm, Puncta, Słowa o Słowie, Słowo | Otagowano , , , , , , , , | 8 Komentarzy

Ksiądz i niewiasta są z jednego ciasta!

Tytułowe przysłowie dotyczy zgoła innego problemu, niż ten, o którym piszę. Ale chyba tez nie tak do końca…

Zerknąłem sobie na artykuł pewnego eks księdza – który, co ciekawe, nie wspomina o porzuconym kapłaństwie, choć to jest tajemnica poliszynela. Nie będę reklamował go w swoim wpisie. Kto błyskotliwy, w mig się połapie o kogo chodzi. Nie chce mi się czytać całości, kiedy mam racje, które są dla mnie w pewnych tematach niedyskutowalne.

Taka mnie naszła refleksja, po przeczytaniu kilku zdań na artykułu.

Czy aby nie jest trochę tak, że Panie, które się określają jako „feministki” tym samym siebie uprzedmiotowiają? A jeśli nie, to co najmniej się poddają się redukcjonizmowi. Bo człowiek to zbiór cech niepoliczalnych, to perspektywa, a nie wycinek, w przeciwieństwie do feminizmu.

Od paru tygodni chodzi za mną rozmowa z moim kolegą Wojtkiem. Padło w niej sformułowanie „kryć się za księdzem” – w sensie, że są tacy duchowni, którzy fakt bycia księdzem starają się często, świadomie, bądź nie, mocno podkreślać. Można by wywnioskować poniekąd, że wszystkie ich życiowe działania dobiegły końca i osiągnęły kulminację w kapłaństwie. Nie liczy się już bycie facetem, synem, kierowcą, kolega, sąsiadem, nerwusem, śpiochem, wrażliwcem, sportowcem, grubasem, tyką, czy maniakiem książek Mroza, czy po prostu uczestnikiem życia w tym świecie, wnosząc weń klimat nie z tego świata?

Za każdym razem, kiedy mnie najdzie myśl, że oto ja,[wstawić cokolwiek z powyższej wyliczanki, albo i inne określenie, ale tylko jedno] jestem taki mega albo taki cierpiący – to od razu zaczynają się problemy, i snują się same niemal z siebie opowieści dziwnej treści, które mnie po prostu oddalają od samego siebie, od Boga i od ludzi. Zaczyna się klasyczna kicha.

Mamy wokół nas huk problemów. Różnych. Mam jednak nieodparte wrażenie, że większość z nich wynika z  tego, że zajmujemy się nader narcystycznie samymi sobą, zamiast patrzeć za tym, czy pytać wprost, w relacjach z innymi, czego brakuje im w związku z faktem, iż tworzą z nami relacje: rodzinne, sąsiedzkie, współpracownicze, etc.

To tyle. Zapraszam do dyskusji, oczywiście!

Opublikowano behawioryzm, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , | 8 Komentarzy

Nieco hałasu o personalizm

„Personalizm, jako jeden z niewielu kierunków, ukazuje osobę ludzką, jako relację osób na wzór relacji Trójcy Świętej”.

To zdanie wywołało mała dyskusję publiczną oraz kuluarową. Jakoś nie przyszło mi do głowy zapytać o kontekst, z którego zostało wyrwane. Pewnie by ów kontekst wiele wyjaśnił i oszczędził emocji. Nic to!, Zdanie stało się przyczynkiem do poszperania tam i owam po zakamarkach biblioteczki podręcznej. Wynik szperaniny poniżej.

Pani Ela Wiater słusznie skonstatowała, że w zdaniu powinno być jasno wyrażone, iż personalizm to kształtowanie relacji z innymi osobami na kształt relacji w Trójcy Świętej.

Pani Elu, a także Tomku i Marto – dziękuję Wam za pomoc i inspirację do zredagowania tej notki.

Opublikowano Variae | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Być po myśli Pana Boga

Krewniacy Elżbiety i Zachariasza z Ayn Karim mówili: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił imię Jan = Cieszący się łaską u Boga. Zatem tak na prawdę powiedzieli do Zachariasza i Elżbiety: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by miał upodobanie u Pana Boga! Hmmm, a czy Zachariasz nie był kapłanem, który widział Anioła? Czy do Elżbiety nie przyszła Maryja z Jezusem pod sercem? No sorry! Niewierzący, albo traktujący Boga jak broszkę czy celebrytkę byli, są i będą. Nasza troska w tym, by nadawać właściwy kierunek naszym codziennym i świątecznym postawom i wyborom!

Źródło: Marek Radomski

Opublikowano Puncta, Słowa o Słowie, Słowo, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Zwierzę się Wam: jestem 6 raz żonaty

Na początek Czytania mszalne w środę

Powoli doganiam wspominaną w Ewangelii niewiastę, żonę 7 braci*. Wczoraj, czytając te perykopę, pierwszy raz na nią tak spojrzałem, jakby chcieli tego faryzeusze. I tak oto „wszedłem” w to Słowo! Przecież to, że ktoś jest księdzem, a ktoś inny małżonkiem, to dla nas, ludzi, pożyteczne! Bóg nas może zbawić w każdym momencie naszego życia, i w każdym stanie przez nas wybranym. To, że jedni są małżonkami, a inni bezżennymi, to nasz wybór, a nie konieczność narzucona przez Boga czy – zachowaj nas Panie! przez świat, czy samemu sobie! Nic, co my damy Bogu, bardziej Boskiego z Niego nie uczyni. Jednak ofiarując Jemu siebie, nasze życie, zdolności, etc, przyczyniamy się do naszego zbawienia! Doskonale się to konkretyzuje w Wielkiej Doksologii, podczas każdej Mszy Świętej:

Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, * Tobie, Boże, Ojcze wszechmogący, * w jedności Ducha Świętego,* wszelka cześć i chwała, * przez wszystkie wieki wieków. Amen!

To, kim jesteśmy, co robimy, jaki styl życia wybieramy, dokonuje się przez wzgląd na Chrystusa, przez zbawczy zamiar Boga. I o ile się „trzymamy” Chrystusa, jak apostołowie, Kościół Wieczernika, o tyle nie trwamy w błędzie. I przeciwnie – jak odpadamy od Wieczernika, i usiłujemy coś tam mądrować, to wtedy jesteśmy w „wielkim błędzie”, jako rzecze Chrystus.

* obecnie posługuję w 6 parafii. Jest to wg mnie bardzo konkretna analogia do małżeństwa. Przy sądzie ostatecznym nie będzie sobie żadna grupa parafian rościć do mnie praw, jako duszpasterza, ani odwrotnie. Po tej stronie życia – i owszem.

Opublikowano behawioryzm, Biblia, Dzieje, Puncta, Słowa o Słowie, Słowo | Otagowano , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Czym się zachwycasz taka twa modlitwa

W kapłańskim gronie padło dziś pytanie: z czego rodzi się modlitwa?Nikt jednak nie przywołał tych słów Świętej. Ale padła za to inna, ciekawa odpowiedź, rzucająca mocne światło na wartość i potrzebę modlitwy.  Otóż, pytający o „łono” modlitwy, udzielił też odpowiedzi: zachwyt. Trzeba się zachwycić Kimś/czymś, by uzewnętrzniając swój zachwyt, „zrodzić” modlitwę.

Oczywiście – to, co powyżej to nie dogmat, można polemizować.  Ja tylko się dzielę z Wami, Szanowni Czytelnicy tym, czym sam żyję (choć nie zawsze)

Dziś jako obrazek to wyrażonej myśli niech posłuży poemat mistrza Adama Asnyka

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , | 6 Komentarzy

Sprawa moja jeszcze nie skończona

Wpis dedykowany oczekującym na owe notki blogowe

Co jakiś czas dowiaduję się bezpośrednio i wprost, albo bez ogródki, że blog jest czytany i że przerw sporo w „emitowaniu” nowych wpisów. Tak więc mea culpa, Panie i Panowie, Czytelnicy, cierpliwi i taktowni!

Niektórzy z Was, co mnie nieco bliżej znacie, i widują mnie w przestrzeni internetowej, wiedzą, że ostatnimi czasy sporo uwagi poświęcam poezji i jej twórcom. Zwłaszcza z XX międzywojennego, z naszego Polskiego podwórka. Tuwim, Lechoń, Staff, wielu innych. Powiem Wam, że kiedy było trzeba ich czytać, interpretować i rozumieć – to mię alergia brała i odrzut siarczysty! A teraz, proszę! Odwrót o 180 stopni!

 Mogłem się tego spodziewać… wszak i palenie rzuciłem*, kawę z mlekiem piję, słucham muzyki, którą robili szarpidruci w surdutach… wszystko zupełnie na odwrót niż dawniej… Ot, takie to cuda i dziwy w moim życiu się pojawiły.!

I nie powiem, rad z nich bardzo jestem! Stąd też radością mą dzielę się z Wami, ciekaw, co powiecie, jakie emocje i odczucia wyrazicie, i czy w ogóle to uczynicie? Będzie mi miło niezmiernie!

Tym samym nadchodzi nowa, kolejna już era bloga. Jednak bez – póki co, zmiany nazwy, bo i po co? Przecież nic tak bardzo trafnie nie będzie oddawać głębi hasła: Prawda podnosi człowieka, jak właśnie pisania o tym, co mnie podnosi i czym, jak ufam, i wierzę, dzięki Bogu, mogę służyć podnoszeniu innych, którzy tego potrzeb ujai/lub szukają.

Noc idzie, a ja skoro dobrze zaświta, do służby Bożej wstaję. Zatem na koniec, pozostając w klimacie wpisu i mego „ja i moje” w nowej odsłonie, dedykacja wierszowa dla Was

Jan Lechoń. Cytata

Na cóż laur ci pochlebczy i kuszące brawa?

Na cóż szumnej gawiedzi oklask wielokrotny?

Zwiędną, przebrzmią, umilkną. Ale twoja sprawa

Jeszcze nie jest skończona, poeto samotny.

W jedyną zbrojny słuszność jako rycerz w męstwo,

Idź pomiędzy aleje, gdzie w ubogich grobie

Leżą ci, co wierzyli w za grobem zwycięstwo.

A umarli, pobici i podobni tobie.

Jak oni, wzgardź wawrzynem z kusicielskiej dłoni:

Niech w wieniec twój się plotą róże wraz z cierniami.

Abyś kiedyś mógł śmiało powiedzieć jak oni:

„Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami”

* Nie raz mawiałem, że papieros (jakem Radomski!) określa mnie jak w metafizyce ja jest określane przez moje.

Opublikowano Aktualnie czytam, behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | 5 Komentarzy

Dlaczego warto pielęgnować w życiu duchowość maryjną?

Często ograniczamy się do wystawienia Najświętszego Sakramentu, litanii w formie czytanki, błogosławieństwa i do domu. Nie zatrzymujmy się na pobożności, ale odkryjmy w maju na nowo piękno duchowości maryjnej – zachęca o. bp Jacek Kiciński CMF.Pobożność to praktyki, natomiast duchowość to styl życia. I my czasem koncentrujemy na tej pierwszej, zapominając o drugiej. W Litanii Loretańskiej wychwalane są przymioty, które ukazują nam piękno, a zarazem majestat Maryi.

Źródło: Nie formalizujmy nabożeństw majowych – wroclaw.gosc.pl

Opublikowano Formacja Sumienia, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , | 2 Komentarze

Wielkanoc – Jan Lechoń

Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.
Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.
Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste, Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.
Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
Upadła na kolana i krzyknęła „Chryste”!

Źródło: Wielkanoc – Jan Lechoń

Co prawda Alleluja Wielkanocne już dawno wybrzmiało, lukrowe baranki dzieci zjadły, a po pisankach nawet łupiny nie pozostały – jednak nie mogłem się oprzeć, i przypadkowo zauważając poezje Lechonia, poszukałem utworu, którym się dzielę.

Pamiętam jeszcze takie Wielkie Noce, jak ta opisana w pierwszych wersach Lechonia. I tęskno mi za nimi!…

Opublikowano Aktualnie czytam, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

Modlitwa w tłoku – Kazimiera Iłłakowiczówna

O Boże, daj mi ciemność, ciemność i ciszę, i taką moc tajemną, żeby nie słyszeć. I sławę bezimienną, i drogę bezpowrotną… O Boże, daj mi ciemność i samotność.

Źródło: Modlitwa w tłoku – Kazimiera Iłłakowiczówna

Już wiem, po czyją biografię sięgnę po Tuwimie. Przeczytawszy już samą tylko notkę informacyjną widzę, że po prostu trzeba!

Opublikowano Lektury nie tylko duchowe, Variae | Otagowano , , , , , , , , | 3 Komentarze

A wszystko przez Tuwima!

Nie tak jak człowiek autem

Pan Bóg światem kieruje

Człowiek maszynę użytkuje

Stworzyciel stworzeniem się opiekuje

/ks. Marek Radomski/

Od tygodnia gdzieś, mocno się zatrzymałem nad liryką. A wszystko przez Tuwima! Wpadła mi w ręce jego biografia, autorstwa M. Urbanka. Wciągnęła mnie samym tytułem: Wylękniony bluźnierca.

Od lat seminaryjnych byłem krytykiem Tuwima. Tak mam do teraz. Tyle tylko, że na czas lektury biografii, swój sąd zawiesiłem. Mam przekonanie, że tak jak Chrystus pouczył Nikodema, tak też to pouczenie po raz kolejny, tym razem w innym obszarze, dotarło do głębokości mej duszy: Duch wieje, kędy chce! Nie ma przypadku, że książka „wpadła” mi w ręce. A i też motywacja moja, w trakcie lektury jest taka: błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią! Dotąd widziałem w Tuwimie tylko to, w co literki składały wyrazy i zdania, dziś zaś widzę coś jakby na kształt tego, o czym czytamy w Ez 37 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=741)

Będę się z Wami Szanowni Czytelnicy dzielił od czasu do czasu moimi refleksjami n/t  Dobrego Juliana [Towim znaczy po hebrajsku dobry], który miał kiedyś napisać swego rodzaju testament, w którym zawarł wolę, by nie zapomniano zgasić światłości wiekuistej, która mogłaby mu zaświecić… Ot, wylękniony bluźnierca…

Polska liryka jest przeze mnie odkrywana z wielkim wzruszeniem! Staff i jego Odys, Nadzieja, Niebo w nocy – słodycz! Kazimiera Iłłakowiczówna: Duch i ciało, Boga żywego z piersi ziemi zastygłej, anioły – majestat, szyk, dostojność i klasa!

Wiersze pomagają rozumieć świat i ludzi, ten pierwszy szanując jako misterium, w drugich zaś tkają delikatną, mistyczną nicią welon, przez który można zobaczyć Tego, Który Jest Mistyką – dla jednych Znany i Obecny, dla innych Przeczuwany, innym zaś jeszcze Nieodsłonięty!

Opublikowano Aktualnie czytam, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ty też byłeś taki, i jesteś tu, bo twoja mama cię nie usunęła

Ten tweet

W ciągu doby został wyświetlony ponad 28 tysięcy razy.
Inny, także pro life, pamiętam, jakoś jesienią zamieszczony na blogu także, również trafił do paru dziesiątków tysięcy internautów. Oba spodobały się i wywołały wiele dobrych „mensions”. Co ciekawe, władze Rzymu, jak podaje radio Watykańskie, są oburzone treścią plakatu, bo „godzi w prawa i wolności jednostki”…
Jakoś tak zauważam od dość dawna, że treści pro life spotykają się z wielką życzliwością ludzi. Jest to dla mnie dość mocny argument za tym, że człowiek ma wpisany w siebie kurs na cywilizację życia.
Jest jednak chyba coś też takiego, co ten swoisty entuzjazm dla życia, trzyma li tylko w ramach ekscytacji krótkotrwałej, płonnej, która jak plama wody na parapecie w słoneczny dzień, wyparowuje wraz ze znalezieniem nowego obiektu internetowej ekscytacji. I w ten sposób, wiele dobrych poruszeń zostaje zaniechanych, rozmytych, dzięki czemu nieszczęśnicy w niewoli cywilizacji śmierci zdaje się, że odnoszą zwycięstwo na punkty, stając się bardziej zauważalni przez czyniony przez siebie wrzask.

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , | 3 Komentarze

Czy Komunia Święta uwiarygadnia mnie jako ucznia Chrystusowego? 

Owoce Mszy św. mają dojrzewać w życiu codziennym, aby nasze chrześcijańskie świadectwo było wiarygodne – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kończąc cykl poświęcony celebracji eucharystycznej papież wskazał na znaczenie karmienia się Ciałem i Krwią Pańską dla życia chrześcijańskiego. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 20 tys. wiernych.Na początku audiencji Franciszek zachęcił wiernych, by złożyli życzenia dobrych Świąt Paschalnych papieżowi-seniorowi Benedyktowi XVI. Następnie przypomniał, że akcja liturgiczna, która zaczyna się znakiem krzyża zostaje też zakończona w imię Trójcy Świętej. Ale wraz z zakończeniem Mszy św. rozpoczyna się zaangażowanie świadectwa chrześcijańskiego. „Nie wolno nam zapominać, że sprawujemy Eucharystię, po to, żeby uczyć się, jak stawać się mężczyznami i kobietami eucharystycznymi” – powiedział papież. Wskazał, że chodzi tu o to, aby Chrystus działał w naszych czynach: aby Jego myśli były naszymi myślami, Jego uczucia naszymi uczuciami, Jego wybory także naszymi wyborami. „Na ile umartwiamy nasz egoizm, to znaczy sprawiamy, by obumarło to, co sprzeciwia się Ewangelii i miłości Jezusa, na tyle tworzy się w nas większa przestrzeń dla mocy Jego Ducha” – zaznaczył Ojciec Święty.

Źródło: Franciszek: Eucharystia winna owocować w naszym życiu | eKAI.pl

 

 

Opublikowano Aktualnie czytam, Dzieje, Formacja Sumienia, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Polecanka prasowa: Gdzie spowiedzi nie ma praktycznie, tam Kościół istnieje teoretycznie

Gdzie spowiedzi nie ma praktycznie, tam Kościół istnieje teoretycznie.Najpiękniejsza kolejka świata to kolejka do konfesjonału. Wiele u nas było takich widać w ostatnim czasie. Mnie szczególnie poruszył widok mnóstwa krakowskich studentów czekających cierpliwie, żeby się wyspowiadać (obserwowałem to przez trzy dni Wielkiego Tygodnia w związku z rekolekcjami akademickimi). Niektórzy z nich, choć kapłanów w konfesjonałach siedziało wielu, stali ponad godzinę.

Źródło: Strefa wolna – gosc.pl

Potwierdzam, jako spowiednik praktyk. A Czytelnikom bloga polecam artykuł.

 

Opublikowano Aktualnie czytam, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Świadczyć o spotkaniu z Jezusem

(Łk 24, 35-48) Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!” Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego”.

Źródło: Czytania na każdy dzień, 5 kwietnia 2018

 

Zmieszanie i wątpliwości to coś, co mi od paru dni towarzyszy. I jednocześnie Jezus Chrystus, Który staje przy mnie z darem pokoju. Jego pokoju! Dzieją się przy tym ciekawe sprawy…

371
Wilno 4 II 1935
(l56) JMJ Rekolekcje ośmiodniowe.
Jezu, Królu miłosierdzia, i znowu jest chwila, w której pozostaję sam na sam z Tobą, przeto Cię błagam przez wszystką miłość Twoją, którą pała Boskie Serce Twoje, zniszcz we mnie zupełnie miłość własną, a natomiast zapal moje serce ogniem Twojej najczystszej miłości.

Święta siostro Faustyno Kowalska, módl się za nami!

Opublikowano Dzieje | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz