Sprawa moja jeszcze nie skończona

Wpis dedykowany oczekującym na owe notki blogowe

Co jakiś czas dowiaduję się bezpośrednio i wprost, albo bez ogródki, że blog jest czytany i że przerw sporo w „emitowaniu” nowych wpisów. Tak więc mea culpa, Panie i Panowie, Czytelnicy, cierpliwi i taktowni!

Niektórzy z Was, co mnie nieco bliżej znacie, i widują mnie w przestrzeni internetowej, wiedzą, że ostatnimi czasy sporo uwagi poświęcam poezji i jej twórcom. Zwłaszcza z XX międzywojennego, z naszego Polskiego podwórka. Tuwim, Lechoń, Staff, wielu innych. Powiem Wam, że kiedy było trzeba ich czytać, interpretować i rozumieć – to mię alergia brała i odrzut siarczysty! A teraz, proszę! Odwrót o 180 stopni!

 Mogłem się tego spodziewać… wszak i palenie rzuciłem*, kawę z mlekiem piję, słucham muzyki, którą robili szarpidruci w surdutach… wszystko zupełnie na odwrót niż dawniej… Ot, takie to cuda i dziwy w moim życiu się pojawiły.!

I nie powiem, rad z nich bardzo jestem! Stąd też radością mą dzielę się z Wami, ciekaw, co powiecie, jakie emocje i odczucia wyrazicie, i czy w ogóle to uczynicie? Będzie mi miło niezmiernie!

Tym samym nadchodzi nowa, kolejna już era bloga. Jednak bez – póki co, zmiany nazwy, bo i po co? Przecież nic tak bardzo trafnie nie będzie oddawać głębi hasła: Prawda podnosi człowieka, jak właśnie pisania o tym, co mnie podnosi i czym, jak ufam, i wierzę, dzięki Bogu, mogę służyć podnoszeniu innych, którzy tego potrzeb ujai/lub szukają.

Noc idzie, a ja skoro dobrze zaświta, do służby Bożej wstaję. Zatem na koniec, pozostając w klimacie wpisu i mego „ja i moje” w nowej odsłonie, dedykacja wierszowa dla Was

Jan Lechoń. Cytata

Na cóż laur ci pochlebczy i kuszące brawa?

Na cóż szumnej gawiedzi oklask wielokrotny?

Zwiędną, przebrzmią, umilkną. Ale twoja sprawa

Jeszcze nie jest skończona, poeto samotny.

W jedyną zbrojny słuszność jako rycerz w męstwo,

Idź pomiędzy aleje, gdzie w ubogich grobie

Leżą ci, co wierzyli w za grobem zwycięstwo.

A umarli, pobici i podobni tobie.

Jak oni, wzgardź wawrzynem z kusicielskiej dłoni:

Niech w wieniec twój się plotą róże wraz z cierniami.

Abyś kiedyś mógł śmiało powiedzieć jak oni:

„Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami”

* Nie raz mawiałem, że papieros (jakem Radomski!) określa mnie jak w metafizyce ja jest określane przez moje.

Reklamy
Opublikowano Aktualnie czytam, behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | 5 Komentarzy

Dlaczego warto pielęgnować w życiu duchowość maryjną?

Często ograniczamy się do wystawienia Najświętszego Sakramentu, litanii w formie czytanki, błogosławieństwa i do domu. Nie zatrzymujmy się na pobożności, ale odkryjmy w maju na nowo piękno duchowości maryjnej – zachęca o. bp Jacek Kiciński CMF.Pobożność to praktyki, natomiast duchowość to styl życia. I my czasem koncentrujemy na tej pierwszej, zapominając o drugiej. W Litanii Loretańskiej wychwalane są przymioty, które ukazują nam piękno, a zarazem majestat Maryi.

Źródło: Nie formalizujmy nabożeństw majowych – wroclaw.gosc.pl

Opublikowano Formacja Sumienia, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , | 2 Komentarze

Wielkanoc – Jan Lechoń

Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.
Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.
Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste, Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.
Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
Upadła na kolana i krzyknęła „Chryste”!

Źródło: Wielkanoc – Jan Lechoń

Co prawda Alleluja Wielkanocne już dawno wybrzmiało, lukrowe baranki dzieci zjadły, a po pisankach nawet łupiny nie pozostały – jednak nie mogłem się oprzeć, i przypadkowo zauważając poezje Lechonia, poszukałem utworu, którym się dzielę.

Pamiętam jeszcze takie Wielkie Noce, jak ta opisana w pierwszych wersach Lechonia. I tęskno mi za nimi!…

Opublikowano Aktualnie czytam, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

Modlitwa w tłoku – Kazimiera Iłłakowiczówna

O Boże, daj mi ciemność, ciemność i ciszę, i taką moc tajemną, żeby nie słyszeć. I sławę bezimienną, i drogę bezpowrotną… O Boże, daj mi ciemność i samotność.

Źródło: Modlitwa w tłoku – Kazimiera Iłłakowiczówna

Już wiem, po czyją biografię sięgnę po Tuwimie. Przeczytawszy już samą tylko notkę informacyjną widzę, że po prostu trzeba!

Opublikowano Lektury nie tylko duchowe, Variae | Otagowano , , , , , , , , | 3 Komentarze

A wszystko przez Tuwima!

Nie tak jak człowiek autem

Pan Bóg światem kieruje

Człowiek maszynę użytkuje

Stworzyciel stworzeniem się opiekuje

/ks. Marek Radomski/

Od tygodnia gdzieś, mocno się zatrzymałem nad liryką. A wszystko przez Tuwima! Wpadła mi w ręce jego biografia, autorstwa M. Urbanka. Wciągnęła mnie samym tytułem: Wylękniony bluźnierca.

Od lat seminaryjnych byłem krytykiem Tuwima. Tak mam do teraz. Tyle tylko, że na czas lektury biografii, swój sąd zawiesiłem. Mam przekonanie, że tak jak Chrystus pouczył Nikodema, tak też to pouczenie po raz kolejny, tym razem w innym obszarze, dotarło do głębokości mej duszy: Duch wieje, kędy chce! Nie ma przypadku, że książka „wpadła” mi w ręce. A i też motywacja moja, w trakcie lektury jest taka: błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią! Dotąd widziałem w Tuwimie tylko to, w co literki składały wyrazy i zdania, dziś zaś widzę coś jakby na kształt tego, o czym czytamy w Ez 37 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=741)

Będę się z Wami Szanowni Czytelnicy dzielił od czasu do czasu moimi refleksjami n/t  Dobrego Juliana [Towim znaczy po hebrajsku dobry], który miał kiedyś napisać swego rodzaju testament, w którym zawarł wolę, by nie zapomniano zgasić światłości wiekuistej, która mogłaby mu zaświecić… Ot, wylękniony bluźnierca…

Polska liryka jest przeze mnie odkrywana z wielkim wzruszeniem! Staff i jego Odys, Nadzieja, Niebo w nocy – słodycz! Kazimiera Iłłakowiczówna: Duch i ciało, Boga żywego z piersi ziemi zastygłej, anioły – majestat, szyk, dostojność i klasa!

Wiersze pomagają rozumieć świat i ludzi, ten pierwszy szanując jako misterium, w drugich zaś tkają delikatną, mistyczną nicią welon, przez który można zobaczyć Tego, Który Jest Mistyką – dla jednych Znany i Obecny, dla innych Przeczuwany, innym zaś jeszcze Nieodsłonięty!

Opublikowano Aktualnie czytam, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ty też byłeś taki, i jesteś tu, bo twoja mama cię nie usunęła

Ten tweet

W ciągu doby został wyświetlony ponad 28 tysięcy razy.
Inny, także pro life, pamiętam, jakoś jesienią zamieszczony na blogu także, również trafił do paru dziesiątków tysięcy internautów. Oba spodobały się i wywołały wiele dobrych „mensions”. Co ciekawe, władze Rzymu, jak podaje radio Watykańskie, są oburzone treścią plakatu, bo „godzi w prawa i wolności jednostki”…
Jakoś tak zauważam od dość dawna, że treści pro life spotykają się z wielką życzliwością ludzi. Jest to dla mnie dość mocny argument za tym, że człowiek ma wpisany w siebie kurs na cywilizację życia.
Jest jednak chyba coś też takiego, co ten swoisty entuzjazm dla życia, trzyma li tylko w ramach ekscytacji krótkotrwałej, płonnej, która jak plama wody na parapecie w słoneczny dzień, wyparowuje wraz ze znalezieniem nowego obiektu internetowej ekscytacji. I w ten sposób, wiele dobrych poruszeń zostaje zaniechanych, rozmytych, dzięki czemu nieszczęśnicy w niewoli cywilizacji śmierci zdaje się, że odnoszą zwycięstwo na punkty, stając się bardziej zauważalni przez czyniony przez siebie wrzask.

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , | 3 Komentarze

Czy Komunia Święta uwiarygadnia mnie jako ucznia Chrystusowego? 

Owoce Mszy św. mają dojrzewać w życiu codziennym, aby nasze chrześcijańskie świadectwo było wiarygodne – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kończąc cykl poświęcony celebracji eucharystycznej papież wskazał na znaczenie karmienia się Ciałem i Krwią Pańską dla życia chrześcijańskiego. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 20 tys. wiernych.Na początku audiencji Franciszek zachęcił wiernych, by złożyli życzenia dobrych Świąt Paschalnych papieżowi-seniorowi Benedyktowi XVI. Następnie przypomniał, że akcja liturgiczna, która zaczyna się znakiem krzyża zostaje też zakończona w imię Trójcy Świętej. Ale wraz z zakończeniem Mszy św. rozpoczyna się zaangażowanie świadectwa chrześcijańskiego. „Nie wolno nam zapominać, że sprawujemy Eucharystię, po to, żeby uczyć się, jak stawać się mężczyznami i kobietami eucharystycznymi” – powiedział papież. Wskazał, że chodzi tu o to, aby Chrystus działał w naszych czynach: aby Jego myśli były naszymi myślami, Jego uczucia naszymi uczuciami, Jego wybory także naszymi wyborami. „Na ile umartwiamy nasz egoizm, to znaczy sprawiamy, by obumarło to, co sprzeciwia się Ewangelii i miłości Jezusa, na tyle tworzy się w nas większa przestrzeń dla mocy Jego Ducha” – zaznaczył Ojciec Święty.

Źródło: Franciszek: Eucharystia winna owocować w naszym życiu | eKAI.pl

 

 

Opublikowano Aktualnie czytam, Dzieje, Formacja Sumienia, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Polecanka prasowa: Gdzie spowiedzi nie ma praktycznie, tam Kościół istnieje teoretycznie

Gdzie spowiedzi nie ma praktycznie, tam Kościół istnieje teoretycznie.Najpiękniejsza kolejka świata to kolejka do konfesjonału. Wiele u nas było takich widać w ostatnim czasie. Mnie szczególnie poruszył widok mnóstwa krakowskich studentów czekających cierpliwie, żeby się wyspowiadać (obserwowałem to przez trzy dni Wielkiego Tygodnia w związku z rekolekcjami akademickimi). Niektórzy z nich, choć kapłanów w konfesjonałach siedziało wielu, stali ponad godzinę.

Źródło: Strefa wolna – gosc.pl

Potwierdzam, jako spowiednik praktyk. A Czytelnikom bloga polecam artykuł.

 

Opublikowano Aktualnie czytam, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Świadczyć o spotkaniu z Jezusem

(Łk 24, 35-48) Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!” Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego”.

Źródło: Czytania na każdy dzień, 5 kwietnia 2018

 

Zmieszanie i wątpliwości to coś, co mi od paru dni towarzyszy. I jednocześnie Jezus Chrystus, Który staje przy mnie z darem pokoju. Jego pokoju! Dzieją się przy tym ciekawe sprawy…

371
Wilno 4 II 1935
(l56) JMJ Rekolekcje ośmiodniowe.
Jezu, Królu miłosierdzia, i znowu jest chwila, w której pozostaję sam na sam z Tobą, przeto Cię błagam przez wszystką miłość Twoją, którą pała Boskie Serce Twoje, zniszcz we mnie zupełnie miłość własną, a natomiast zapal moje serce ogniem Twojej najczystszej miłości.

Święta siostro Faustyno Kowalska, módl się za nami!

Opublikowano Dzieje | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

„Panie, chcemy ujrzeć Jezusa».

Zaglądam sobie na Twittera w sobotni wieczór. I co widzę? A proszę bardzo! Sami popatrzcie!

Zasadniczo nie poświęcam tego typu podejściu wiele czasu. Ot, frustracje człowieka, który pisze, co mu emocje podpowiadają i co jest poniekąd modne, w niektórych przynajmniej środowiskach. „Dowalić klesze”. Poużywać sobie bez konsekwencji na nieznanym sobie człowieku. Proza życia, chciałoby się rzec.

Dlaczego temat poruszyłem? Poświęciłem czas „hejterowi”? Odpowiedziałem na to pytanie jednej z uczestniczek wątku na Twitterze. Przywołam tu swa odpowiedź.

Otóż parę lat temu ktoś zwrócił mi uwagę na moje emocjonalne, ślepe i krzywdzące zachowanie. Dzięki reakcji tej osoby dziś jestem bardziej znośny dla świata, Kościoła i samego siebie. Wierzę, że jest ratunek dla hejtera z wątku na Twitterze. To człowiek. Taki sam jak każdy. I też pragnie poznać Jezusa, choć może nie potrafi tego wyrazić w kulturalny sposób.

Opublikowano Puncta, Słowo, Variae | Otagowano , , , , , , , | 2 Komentarze

Porządek to podstawa!

Kolejny wpis polecający książkę abpa Rysia: Brat Albert. Inspiracje.

Wpis dedykuję krytykom obecnego Następcy Świętego Piotra

Opublikowano Dzieje | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Effata i nie daj się!

Ciekawe, co na to powiecie, Szanowni Czytelnicy?!

Komentarze jak zawsze mile widziane! 😀

Opublikowano Biblia, Puncta, Słowa o Słowie, Słowo | Otagowano , , , , , , , , | 3 Komentarze

O całowaniu słów kilka

Dziś nieco inaczej. Taka w locie złapana ciekawostka, z książki ks. bpa Rysia. Książka jest papierową wersją rekolekcji wygłoszonych do sióstr albertynek.

Tak dużo wokół nas tych różnych „całuśnych” sytuacji, że warto się nad samym zjawiskiem nieco zatrzymać, pomyśleć. Zapraszam serdecznie!

Opublikowano Aktualnie czytam, Dzieje, Lektury nie tylko duchowe, Variae | Otagowano , , , , | 6 Komentarzy

Przebudzenia potrzebuje dziś świat jak porannej rosy róży kwiat!

Ludzki duch jest silniejszy niż jakiekolwiek leki. Dlatego to jego trzeba karmić – takie mniej więcej słowa padają w końcowej scenie filmu „Przebudzenia” w reżyserii Penny Marshall.

W świecie, w którym co 4 osoba kwalifikuje się do klinicznego leczenia depresji i innych zaburzeń sfery ducha ludzkiego, psychiki, film ten jest wg mnie swoistym elementarzem w kwestii zasadniczej: człowiek to ktoś, kto potrzebuje relacji, a nie coś, czym trzeba jakoś gospodarować. Do tego jeszcze dodać, że świat dziś pędzi na złamanie karku, tworząc protezy relacji, ich erzace – to tym bardziej warto zastanowić się, czy aby nie pędzi się na szrot egzystencji, zamiast do ogrodu życia!

Lekarz z powołania, a nie facet w kitlu, z dyplomem w szufladzie i z opt-out na ustach, poświęca się temu właśnie zadaniu – leczy wpierw relacją z pacjentem, a potem dopiero skupia się na poszukiwaniu odpowiedniego dawkowania farmaceutyku. Człowiek spotyka się z człowiekiem. Po to, by … – to już zobaczcie sami, bardzo gorąco polecam! Bez gadania: to film z duszą!

DeNiro i Williams wymiatają! Nota bene – tak sobie pomyślałem, czy aby w tym obrazie, zmarły Robin Williams nie grał aby siebie? To już on tylko wie, i Ten, Który Jest…

Opublikowano behawioryzm, Filmy z duszą, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | 8 Komentarzy

Himalaje mogą łączyć. I chyba powinny?!

Dziś nieco nietypowy wpis.

Przedstawiam Wam blog kogoś, kogo troszkę znam i udało mi się Autorkę zachęcić do pisania, prowadzenia swego własnego bloga.

Pani Magdo, gratuluję odwagi! Służę też pomocą w sprawach technicznych, jeśli będzie potrzeba.

W notce poświęconej wyprawie ratunkowej, która pod koniec ubiegłego tygodnia i miesiąca zarazem, była na językach wielu mediów, Pani Magda zwraca uwagę na podstawowy fakt: zastanów się, zanim zaczniesz hejtować kogoś!

Prosta rzecz: jeśli ty dziś kogoś hejtujesz, źle o nim mówisz, obmawiasz go, wiedz, że prędzej czy później przyjdzie ci się z tym zmierzyć jako ofiara tego samego, co ty wyprodukowałeś na innego!

A, jako, iż nie jesteś jedynie zbiorem pędzących molekuł, masz tak zwane uczucia i potrzeby wyższe, to wiedz, że każdy stan twego poirytowania, zdenerwowania, rozemocjonowania i dziesiątek innych „trudności”, które ci dezorganizują życie, wynikają z naturalnej potrzeby bezpieczeństwa. Konkretnie zaś, te przeze mnie wymienione i inne są zgłaszane, kiedy tego bezpieczeństwa jest brak, tudzież szykujesz się pod obronę swych zagrożonych dóbr. Nie wierzysz mi? Spróbuj zatem eksperymentu. Weź przez tydzień przestań hejtować, wymądrzać się, wypowiadać sądy o innych. Staraj się słuchać, obserwować, analizować związki przyczynowo – skutkowe. Jeśli trzeba, notuj sobie to wszystko. A po tygodniu rozważ, czy chcesz jeszcze wracać do bycia dymiącą pochodnią  i obłokiem bezwodnym, który jest gnany wiatrem.

No i jeszcze mój komentarz do wydarzenia, smutnego i baaardzo refleksyjnego, z Panem Tomaszem Mackiewiczem w roli głównej:

Widzę tak: jeśli już cokolwiek mówić o Panu Mackiewiczu, to do wydarzenia o którym mowa, i nie oceniając go, ile bardziej zastanawiając się, co bym np ja zrobił ze swoim życiem, ba! co już z nim robię, mając ileś tam danym mi już szans na wychodzenie z takich czy innych dołków. Jak moja rodzina, bliscy, przyjaciele są przeze mnie obdarowywani udziałem w moim uratowaniu?

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , | 11 Komentarzy

Z pamiętnika wiejskiego proboszcza: Wszystko się dzieje po coś

Po co? Aby wypełniła się wola Boża, a jest nią objawienie się Chwały Bożej.

Zapytacie może: ale jak? Po co? W jaki sposób? Odpowiem: nie wiem. I nie chcę za wszelką cenę skupiać się na tych kwestiach. Po prostu przyjmuje to w wierze. Chcę tak żyć: wypełniać wolę Bożą i w ten sposób stać się „Bożym fajerwerkiem”, czy raczej rakietą nośną, dwukierunkową: Niebo – ziemia i z powrotem!

Opowiem wam historię. Pozostawię ja póki co, bez komentarza. To Wy, Kochani Czytelnicy ją skomentujcie, pisząc choćby krótko, czy opowiedziana historia wyraźnie tłumaczy to, o czym wspomniałem w pierwszych zdaniach tego wpisu.

Miałem w seminarium kolegę. Po moich święceniach stało się tak, że poznałem nieco jego rodzinę. Spędziliśmy trochę czasu z sobą. Przynajmniej do momentu święceń kolegi. Po nich coś pękło w naszej relacji. Wtedy jeszcze nie wiedziałem co to było. Potrzebowałem sporo czasu, by się połapać co to takiego. A było to tak, że podczas pewnego bardzo ważnego wydarzenia w życiu mego kolegi i jego rodziny, kiedy ta rodzina już krwawiła wskutek rany na jej ciele, kolega mój, zamiast lać balsam, jak mi się zdawało wówczas, wręcz polał ocet, czy terpentynę. Powiadam – byłem wtedy młodym, niedoświadczonym księdzem, 2 lata po święceniach, ale coś właśnie pękło. Z uroczystości szybko się usunąłem,  nie widząc zasadności tkwienia w miejscu, gdzie odgrywa się coś, co zdaje się być zaprawione fałszem, obłudą i nie wiem czym jeszcze.

Z kolegą kontakt trwał nadal, ale to już była chłodna relacja. Widziałem, że dzieje się z nim coś niedobrego. Unikałem pewnych spraw, by dać w ten sposób wyraz swej dezaprobaty dla pewnych zachowań, wyborów, etc. Kiedy indziej milczałem. W tym samym czasie w jego rodzinie powiększała się rana, rodzina się po prostu rozsypywała. Potem kolejna parafia u mnie, u niego także, kontakt był niemal zerowy. Tylko od innych słyszałem, że z kolegą się dzieje coraz gorzej. Spotykałem się tez przy tej okazji z zarzutem, że wyolbrzymiam, czepiam się. Pominę szczegóły. Kolega jakiś czas temu porzucił kapłaństwo.

Kwas, który rozlał na początku swej drogi kapłańskiej nie tylko skwasił, by nie rzec, skisił mu masę spraw, ale też wypalił wielką pustynię, zgliszcza. Nie powiem, dziś ja także poczuwam się w jakimś stopniu winnym tego wszystkiego.

To doświadczenie boli mnie, kiedy o nim wspominam, teraz, kiedy je spisuję także. Widzę i wiem jednak teraz więcej, wiem – nie w sensie naukowym a raczej egzystencjalnym i duchowym, że to, co jest moim życiem, co wybrałem świadomie i czemu towarzyszył i nadal towarzyszy niemały wysiłek, jest darem danym po to, by służył tak innym, jak i mnie. Bym jako część Bożej Budowli, służył na rzecz Jej całej. W każdym czasie, na miarę powołania, jakim zostałem obdarowany. I wiem, że zaniedbując się w tym dziele, skazuję siebie na – jakkolwiek to brzydko brzmi, to jednak użyję po raz drugi tego słowa – skiśnięcie. I że wokół mnie wypali się wielka pustynia zgliszcz, które nie będą dla mnie bez znaczenia w dniu sądu Bożego.

Wierzę, że dla mego kolegi Pan Bóg ma przygotowaną akcję ratunkową. Was jednak proszę o modlitwę za mego współbrata w kapłaństwie, choć porzucił sutannę. Nie on jeden zresztą.

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , | 7 Komentarzy

Z pamiętnika wiejskiego proboszcza: Jestem dumny z moich Parafian!

Rok temu podczas odwiedzin kolędowych – jak to zazwyczaj bywa – okazało się, że jest mnóstwo rozmaitych sytuacji w życiu parafian, które to sytuacje, po ludzku rzecz ujmując – są trudne, by nie powiedzieć – przytłaczające. Choroby, problemy wychowawcze, duchowe, bytowe, rodzinne… wszystkie o bardzo różnym pochodzeniu, wszystkie wymagające wsparcia Kościoła, czyli de facto, Chrystusa. Zdecydowałem wówczas, że jako solidarni z tymi, którzy mają najciężej, spotkamy się w obecności Naszego Pana, Zbawiciela i Lekarza, Obecnego w Najświętszym Sakramencie, aby wołać Jego Pomocy i Miłosierdzia. Przyszło nas trochę do kościoła parafialnego. Pomodliliśmy się, rozważając Ewangelie Świętą oraz modląc się na Różańcu i śpiewem. Owoce naszej modlitwy, wierzę w to mocno, okazały się obfite. Przykładem niech będą zawarte małżeństwa, które zostały w minionym roku zawarte, mniejsza liczba zgonów, pięknie przeżyta w parafii uroczystość odpustu parafialnego – to tylko te, które jako proboszczowi wypada mi przedstawić tu, na blogu. Jest jednak wiele takich, które po prostu są – a jakie, to już Pan Bóg wie i poszczególni obdarowani.

W tym samym duchu solidarności z dźwigającymi brzemiona trudów życia spotkaliśmy się na modlitwie także w tym roku, w minioną niedzielę. Tym razem w kościele filialnym, w Sambrodzie. Na modlitwę przybyli także parafianie z Chojnika. Jako jedna rodzina parafialna polecaliśmy te wszystkie osoby, sprawy i ciężary, które nas dotyczą, jako wspólnoty. I tym razem przybyło nas trochę do świątyni, by przed Jezusem Chrystusem w Najświętszym Sakramencie Obecnym, wstawiać się za naszymi braćmi i siostrami, którzy mają ciężko w swoim życiu. Wszak nie żyjemy dla siebie, a dla Chrystusa. On natomiast przychodzi do nas w biednych, opuszczonych, tych, którzy mają się po prostu źle.

To był bardzo dobry czas! Uczyliśmy się słuchać głosu Pana, jak mały Samuel pod okiem Helego; nabyliśmy głębszej świadomości, iż zamieszkuje w nas Duch Święty i  że nie należymy do samych siebie, lecz do Boga, i modląc się do Niego, polecając Mu naszych braci i siostry, pełnimy Jego wolę najlepiej , jak można. Znaleźliśmy Mesjasza, Który może zaradzić wszelkim biedom, smutkom i cierpieniom, i wezwaliśmy Jego imienia dla tych, którzy są słabi. Prosiliśmy, by nie ustali w drodze, znajdując w sobie Bożą moc do tego, by usłyszeć od Pana Jezusa: Wystarczy ci mojej łaski!

Opublikowano Dzieje, Formacja Sumienia, Mini-rekolecje, Puncta, Słowa o Słowie, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | 5 Komentarzy

Kacprowo-Melchiorowo-Baltazarowo

  1. Jan Kepler ustalił, że na przełomie 7/6 roku przed Chrystusem miała miejsce koniunkcja Jowisza i Saturna. Jowisz był interpretowany jako symbol bóstwa babilońskiego – Marduka, natomiast Saturn to kosmiczny przedstawiciel Narodu Wybranego. Konradin Ferrari d’Occhieppo, austriacki astronom, w XX wieku wykazał, że w Babilonie była grupa naukowców, mających odpowiednie narzędzie i wiedzę, by tą koniunkcję zaobserwować.

Jowisz, który zbliżył się do Saturna, to zbliżenie Marduka do Narodu Wybranego. Z tego spotkania, jak i być może też ze znajomości proroctw Starego Testamentu, kultury i obyczajowości Żydowskiej, naukowcy (magoi) mogli wyciągnąć wniosek o znaczeniu fundamentalnym dla Tradycji chrześcijańskiej – „narodzenie w kraju żydowskim władcy, który przyniesie zbawienie” /por. Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu, Dzieciństwo, Znak, s. 133/

  1. Mędrcy przybyli oddać pokłon Jezusowi, będąc prowadzonymi przez Gwiazdę. Jednak po spotkaniu z Królem Królów już za Bożym wskazaniem, objawionym i we śnie, udali się w drogę powrotną. Benedykt XVI we wspomnianej książce pisze o możliwości mówienia o „przewrocie antropologicznym” w życiu Mędrców: „człowiek, przyjęty przez Boga jest większy, niż wszystkie moce świata materialnego i ma większą wartość, niż cały wszechświat” /Tamże, s/ 136/

To jest właśnie wyniesieni ludzkiej natury na wyżyny łaski! Nie bezmyślne żywioły, ale Bóg, Pan i Stworzyciel człowieka prowadzi go pod płaszczem Opatrzności!

Opublikowano Aktualnie czytam, Dzieje, Puncta, Słowa o Słowie | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Czas wypłynąć w rejs!

„Statki w porcie są bezpieczne, ale stanie w porcie nie jest ich przeznaczeniem.”

/ John Shedd/

Rok 2017 był nie gorszym czasem od poprzednich lat. Tyle mogę powiedzieć w kwestii jakiegoś podsumowania  czasu, który dobiegł końca z dniem 31 grudnia.

Na bieżący rok mam kilka postanowień, które, jak wierzę – z pomocą Boskiej Opatrzności i we wspólnocie z życzliwymi ludźmi, uda mi się wprowadzić w życie, daj Boże, jako dobry nawyk, czy po prostu normę.

Jednym z nich jest próba skończenia z tworzeniem zaległości. Tłoczą się później jak statki w porcie, które nie mając możliwości wypłynięcia w morze, rdzewieją, przeciekają, aż wreszcie idą na dno. Czas zatem na konkretne kroki, by zagracony port zacząć oczyszczać, porządkować i udrażniać.

Oczywiście, jak do wszystkiego, także i do tego działania trzeba rozwagi. Nie raz działam pod wpływem impulsu, popadając w swoista herezję aktywizmu, że musze, że teraz, że w tych a nie innych słowach, itd. Tymczasem czytam w Biblii, u Izajasza (55, 10-11)

Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg

spadają z nieba

i tam nie powracają,

dopóki nie nawodnią ziemi,

nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju,

tak iż wydaje nasienie dla siewcy

i chleb dla jedzącego,

11 tak słowo, które wychodzi z ust moich,

nie wraca do Mnie bezowocne,

zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem,

i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.

 Jeśli potraktować siebie jako pewnego rodzaju port, to statki w nim cumujące przywożą towary potrzebne w rozwoju, wzroście, dojrzewaniu w łasce u Boga i u ludzi. Co otrzymałem, wpierw powinno być wykorzystane w budowaniu mnie samego. To budowanie powinno zdążać do takiej postaci, jaką w zgrabną formułę zamknął Czcigodny sługa Boży, ks. Franciszek Blachnicki: „by posiadać siebie w dawaniu siebie”. Tak więc, wprowadzając jakąś treść w swe życie, poddając się jej oddziaływaniu na nie, potrzebuję, by deszcz czy też śnieg łask nawodnił pole mego życia, by towary przeładowane w porcie mego życia wpierw zostały dobrze rozdysponowane, by potem przynosiły korzyść innym. Zatem pora zacząć działać!

Opublikowano Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , | 1 komentarz

Rodzina nadzieją Europy

Niniejszy tekst powstał 7 lat temu. Jego autorem jest pewna Aleksandra, z którą dane mi było współpracować w jednej z parafii, gdzie wspólnie wydawaliśmy biuletyn parafialny. Jako, że dziś Niedziela Świętej Rodziny oraz że treść notki jest ciągle aktualna, postanowiłem, że podzielę się z Czytelnikami bloga myślą, którą na łamy Regnum Christi przelała Ola. (Olu, jak tekst ten dotarł do Ciebie przypadkiem, to proszę, odezwij się)

Nagłaśniany obecnie przez wiele środowisk negatywny stosunek do małżeństwa wpływa na poglądy wielu z nas. Dziś częściej przez małżeństwo i rodzinę rozumiemy zniewolenie i ograniczenie, a nie źródło szczęścia. Do naszej kultury stopniowo napływają antyrodzinne tendencje z zachodu. Modne staje się bycie singlem, a każda nawet najmniejsza krytyka wobec homoseksualizmu, uznawana jest za przejaw niepohamowanego braku tolerancji.

VIII Zjazd Gnieźnieński, który miał miejsce w 2010 roku, przebiegał pod hasłem „Rodzina nadzieją Europy”. To stwierdzenie porusza niezwykle niepokojący problem, jakim jest umniejszanie roli rodziny. Zapomina się o jej funkcji i roli, jaką pełni w budowaniu społeczeństwa. To właśnie w rodzinie młody człowiek uczy się najważniejszych zachowań, postaw i  hierarchii wartości. Rodzina jest podstawową komórką, jednostką, wchodzącą w skład państwa. Jednak szanse na przetrwanie mają jedynie rodziny biorące przykład z Rodziny Nazaretańskiej, czyli składające się z kochających się nawzajem ojca, matki oraz dzieci i składające nadzieję w Bogu.  W tej religijnej wspólnocie każdy odpowiedzialny jest za rozwój duchowy swój oraz innych jej członków. Rodzina stanowi drogę doskonałości oraz uświęcenia.

Rodzina nie może istnieć jeśli nie będzie związana miłością. Rodzice bardzo często w imię fałszywej miłości do dzieci spełniają wszystkie ich zachcianki lub co gorsza pozwalają im na dużą swobodę. Prawdziwa miłość powinna oznaczać dbanie o dobro ukochanej osoby. Zarówno dobro materialne jak i (przede wszystkim) duchowe. miłość rodzicielska wymaga współpracy obojga rodziców w dziele wychowania oraz unikania rozbieżności. Fundamentem wychowania jest świadomość faktu, iż to właśnie rodzice są bezpośrednimi wychowawcami, pozostają oni zawsze na pierwszym miejscu, mają w tej dziedzinie pierwsze i podstawowe uprawnienia.

Należy zauważyć, że rodzina, poprzez doskonalenie swych członków, stanowi fundament humanizacji i personalizacji całego społeczeństwa. Oznacza to, że czyni ona życie naprawdę ludzkim, zwłaszcza strzegąc, zachowując i przekazując cnoty i wartości. To właśnie rodzinie człowiek zawdzięcza zachowanie godności własnej, wyrwanie z anonimowości i wzbogacanie się głębokim człowieczeństwem. Jest to szczególnie ważne w obliczu zagrożenia depersonalizacją i umasowieniem. Rodzina pozwala włączyć się w społeczeństwo przy jednoczesnym zachowaniu odrębności i niepowtarzalności każdego jej członka.

Rodzina jest „szkołą miłości”, w niej człowiek uczy się przyjmować postawę świadczącą, uczy się poświęcać tym, których kocha. Rodzina jest nieustannym ciągiem okazji do świadczenia czynnej miłości. Jest swoistą szkołą służby.

Opublikowano Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz