Pojedynek ze smokiem

Pewna 4 latka chodziła non – stop ze smoczkiem w buzi. Nie pomagały prośby, zachęty, uwagi, że to już za dużo latek na smoczek. Dziecko nie dawało sobie przetłumaczyć, że smok powinien iść w niepamięć.

Razu jednego, podczas zabawy, w grupie 4 latków, dziewczynka wraz z innymi dziećmi zaczęła robić śmieszne miny: wkładać palce do buzi, rozszerzać nimi policzki, i inne tego typu rzeczy. Smoczek naturalnie wypadł na stolik, czy na podłogę. Spostrzegłszy to, powiedziałem dziecku: jak wspaniale wyglądasz bez smoczka! Teraz widzę Twoją buzię roześmianą, radosną i szczęśliwą.

Dziecko, zdawało mi się, że nic sobie nie robiło z tych moich słów. Jednak wielkie było moje zdziwienie i wszystkich następnego dnia, kiedy czterolatka przyszła do przedszkola bez smoczka. Może mi wierzyć, lub nie – ale twarz tego dziecka odmieniła się. Przez pewien moment miałem wątpliwość, czy aby na jej miejsce nie usiadła jakaś inna dziewczynka.

Słowa mają moc! Mogą ożywiać, mogą zabijać. Oby nie brakło w naszych ustach słów, za które nie będziemy się wstydzić, słów, które będą współbrzmieć ze Słowem!

 

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Szkoła, Słowa o Słowie, Variae | Otagowano , , , , , , , , , | 1 komentarz

Taki głupi test?

Na fakultetach dotyczących efektywnego uczenia się robiliśmy test, który miał sprawdzić, jaki styl uczenia się do danej osoby pasuje. Wymienione były cztery style: wzrokowiec, słuchowiec, dotykowiec i kinestetyk. U mnie przebił się dotykowiec. Myślę więc sobie, że to taki głupi test, ja przecież jestem wzrokowcem. Prowadząca omówiła jednak dokładniej, który styl, ma jakie cechy charakterystyczne i, faktycznie, znalazłam w sobie sporo z dotykowca.

Bóg mówi różne rzeczy, zaprasza do Miłości, pokazuje drogę. Nieraz wydaje mi się jednak, że to takie nieżyciowe i w ogóle bez sensu. Tylko może nie do końca wiem, o co Mu chodzi. Boskiej perspektywy oczywiście nie widzę (naturalna sprawa, Bogiem nie jestem), a jakoś ciężko też tak po prostu zaufać, gdy ja nie widzę w tym, co On mi proponuje, żadnej logiki. Wydaje mi się, że to głupoty, a nie wiem, jakie szczęście Bóg chce mi dać przez Swoją naukę, do czego mnie prowadzi.

Jezu, naucz mnie naprawdę ufać Tobie!

Opublikowano Jubileusz Miłosierdzia, Modlitwa | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

O podobieństwie do Chrystusa

Jak wygląda krzyż, zapewne wiesz. Wyobraź sobie teraz, że nie ma on belki poziomej. Czy powstały twór przypomina krzyż? A teraz pomyśl, że brak mu pionowej belki, ma tylko poziomą – czy teraz jest bardziej podobny do krzyża? Nie wydaje mi się. W tym sęk – nie można zabrać żadnej części w taki sposób, by krzyż pozostał krzyżem.

Przez długi czas wydawało mi się, że niektóre grzechy są gorsze od innych. Że jeśli na przykład się z kimś kłócę, to jeszcze nie jest tak źle, ale kiedy już popełniam grzech nieczystości… – o, to fatalnie. Jasne, są grzechy lekkie i grzechy ciężkie. Taki podział w Kościele katolickim funkcjonuje i ja nie zamierzam mu niczego odbierać. Chodzi mi jednak o coś innego.

Jezus wzywa tych, którzy chcą iść za Nim, do doskonałości. Nie do tego, żeby być takim w miarę dobrym człowiekiem, chodzić do kościółka i zmawiać paciorek. Do doskonałości. Naprawdę nie jest ważne, w jaki sposób obrażam Boga i na ile niewinne mi się to wydaje. Bóg jest Doskonały, grzech nie leży w Jego naturze. Jeśli zatem grzeszę, oddalam się od Niego, przestaję być do Niego podobna.

Teraz powiesz mi pewnie, że człowiek nie jest w stanie osiągnąć doskonałości. I to prawda. Tu, na ziemi, człowiek targany żądzami jest słaby, upada. Nie pozostanie więc bez grzechu. To niemożliwe. Nie ma co tu się jednak nad sobą użalać, że nie potrafię być do Niego podobna. Chrystus chce mnie przemieniać i wierzę, że, jeżeli Mu na to pozwolę, On mnie przemieni. Pewnie nie tutaj, na ziemi, bo to tylko droga do celu, ale w Swoim Królestwie – tak! On ma moc to uczynić.

W czym więc problem? Skoro to po Jego stronie leży przemiana mojego serca, cóż ja mam czynić? Chcieć. Tylko?! Aż! Aż chcieć. Oczywiście, w różnych modlitwach, powtarzam, że chcę być do Niego podobna, że pragnę, by mnie przemieniał, że nie chcę grzeszyć… Tylko, że, gdyby się nad tym zastanowić, dochodzę do wniosku, że niektóre grzechy są mi na rękę, że są wygodne. Że tak naprawdę to ja nie chcę, żeby On mnie przemienił, bo ja wcale nie chcę tej doskonałości. Doskonałość nie jest modna, więc czasem lepiej użyć wulgarnych słów, ulżyć sobie jakąś używką, zapomnieć o tym, że są jakiekolwiek granice…

I może przyjdzie taki moment, że Tam, po tak zwanej Tamtej Stronie, się od Niego odwrócę w imię własnych ideałów. Czy tego chcę? Czy tak chcę kształtować swoje życie? Że niby wielkich grzechów nie popełniam… Ale właśnie przez te niepozorne bardzo się od Niego oddalam, oszukując się przy tym, że wszystko jest w porządku. Wydaje mi się, że z tymi grzechami mogę bez problemu zostać, nie muszę się zmieniać, bo tak jest w porządku…

Jezu, naucz mnie pragnienia prawdziwej doskonałości!

Opublikowano Formacja Sumienia, Modlitwa, Szkoła duchowych twardzieli | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Moja mowa nienawiści

Po pewnym grzechu nienawidziłam siebie. Było tak za każdym razem. Ostatnio przechodziłam nad tym jakoś bardziej obojętnie. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, dlaczego już nie nienawidzę siebie po tym grzechu. I mieć pretensje. Czy słuszne?

Oczywiście, powinien być żal za grzechy. Żal w sensie takim, że wiem, że Bóg mówi mi: ,,to jest złe”, a ja wierzę Jego Słowu. Nawet, gdy nie do końca to rozumiem. Jednakże, jeśli zaczynam siebie nienawidzić, nawet po grzechu, to powinnam mieć świadomość tego, iż to uczucie od Boga nie pochodzi. Bóg mnie kocha. Kocha mnie tak samo, w każdym momencie mojego życia. Tak samo mocno. Zaprasza mnie też do tego, by naśladować Jego Miłość. Także względem siebie samej! O tym może nie zawsze się mówi. Na ogół słyszę raczej o miłości Boga (i do Boga) oraz drugiego człowieka (bliźniego). A przecież Przykazanie Miłości mówi wyraźnie o miłości własnej. Mało tego, to z niej ma wypływać miłość względem innych. Mam więc kochać samą siebie miłością na wzór Mistrza Miłości. Miłością miłosierną.

,,Nie bójcie się żyć dla Miłości, dla Tej Miłości warto żyć!”

Opublikowano Jubileusz Miłosierdzia, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , , , | 1 komentarz

O pierwszym wykładzie

Jeden z profesorów udostępnił nam w wersji wydrukowanej treść wykładów. Myślę, dobra, pierwszego wykładu na razie nie czytam, bo to już wiem, zostawię sobie na koniec. Analizuję więc pozostałe wykłady, jest jakieś zadanie, wszystko fajnie – tylko skąd ten wzór się wziął? Wiecie, skąd? Był na pierwszym wykładzie.😉

Czasem, także w sprawach wiary, niektóre rzeczy wydają mi się zbyt oczywiste, by o nich mówić i je analizować. Kiedy jeszcze miałam katechezę, wiele tematów wydawało mi się banalnych. Po co ksiądz znowu o tym samym, to już nudne… Skończyłam jednak liceum, poszłam na studia, spotkałam życie i z pewnym przerażeniem doszłam do wniosku, że ten katechizm na poziomie szkoły podstawowej jest dla mnie tak bardzo obcy. Nie rozumiem połowy stwierdzeń z Mszalnego Wyznania wiary, coraz bardziej mam wrażenie, że nie wiem, o co chodzi. Bo przeszłam obojętnie nad ,,pierwszym wykładem”.

Jezu, odnów moją wiarę!

Opublikowano behawioryzm, Szkoła, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Pamiętnik wiejskiego proboszcza – prolog

(…) Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa! Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, (…)  On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym. (1 Kor 1,1-9)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. (…)  Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. (…) . (Mt 24,42-51)

W takich oto okolicznościach Słowa Bożego znalazłem się wczoraj.

Otrzymałem wczoraj propozycję zostania pasterzem Ludu Bożego w parafii pw. Przemienienia Pańskiego w jednej z parafii mojej diecezji. To wczorajsze Słowo daje mi wiarę, moc i nadzieję na trud nowych wyzwań, jakie wiążą się z przyjęciem powierzonej mi pieczy i jednocześnie troski o to, by samemu też zachować czujność, także w kontekście słów, które zawarte są w całości wczorajszej perykopy ewangelicznej.

Dziś, w uroczystość MB. Częstochowskiej – czytamy o „pełni czasów”, które nastąpiły wraz z przyjściem syna Bożego na świat. Dziś Chrystus, Boży Syn przyszedł na świat w związku z moim fiat, które wypowiedziałem 13 lat temu.

Czytamy też dziś: „uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Potrzeba więc, bym wsłuchiwał się uważnie w Słowo Pana, powierzając się nadal opiece i wstawiennictwu Maryi Matki Kościoła, Która to Matka wie, czego potrzeba Bożym Dzieciom.

Proszę Czytelników o modlitwę za mnie oraz za moich parafian.

 

 

 

Opublikowano Dzieje, Puncta, Słowa o Słowie, Słowo, Variae | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kubek mego człowieczeństwa

Jezus przemówił tymi słowami: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta.

(Mt 23,23-26)

 

Na wstępie jedna uwaga: wiem, że jestem pierwszym adresatem słów Pana Jezusa.

Kubek i misa do naczynie – symbol. To ja i Ty, jako naczynie na łaskę Bożą.  Katechizm Kościoła określa to jako  Capax Dei, a w 2 Kor 4, 7 czytamy o skarbie przechowywanym w naczyniu glinianym. Moje człowieczeństwo to kubek, misa, naczynie, w którym Bóg chce zamieszkiwać, stawać się Treścią, zawartością mnie. Nie stworzył marek człowieka, tak jak człowiek tworzy marki rzeczy. On wie, jakiej jakości jest moje człowieczeństwo, bo sam jest jego Autorem, Inżynierem Konstruktorem. Nie tak patrzy On na mnie, jak ja sam, czy inni, na mnie. I nie to widzi, co widzę ja oraz inni. To, czego potrzebuje, to serce skruszony, i pokornego ducha.

Dziś w liturgii wspominamy Św. Różę z Limy. Ta młoda kobieta przez 15 lat żyła w doświadczeniu duchowej nocy. Mówiąc kolokwialnie – nie czuła Pana Boga, Jego łaski, obecności. Za to przez cały ten czas poświęcała się samotnym, opuszczonym, strapionym. Człowiek, który doświadcza nocy ducha często nie wygląda estetycznie, kubek jego człowieczeństwa jest popękany, poklejony, wrażliwy na urazy. Za to wnętrze tego kubka, to zupełnie inna jakość. To po prostu Istnienie, które potrzebuje być przekazywane dalej. Jeśli na tym etapie widzisz brak, to zajmij się jego usunięciem. Poproś o działanie w tej kwestii Tego, Który napełnia naczynie.

Opublikowano Biblia, Formacja Sumienia, Puncta, Słowa o Słowie, Słowo, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , , , | 7 komentarzy

Każdy krok dla Ciebie Maryjo! W obronie życia dzieci nienarodzonych.

Fotorelacje oraz mikroblog:

https://www.facebook.com/pielgrzymkaMaryjoratuj/

Opublikowano Dzieje, misericordiae watch, Szkoła duchowych twardzieli, Variae, Życie Duchowe | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Poruta z Bierutem?

Od paru dni w media po raz kolejny dzielą Polaków. Tym razem linia podziału przebiega przez Powązki, a dokładnie przez grobowiec niejakiego Bolesława Bieruta. Tenże Bierut, będąc prezydentem Polski w latach 1947-1952 pozwalał na mordowanie Polaków, którzy nie zgadzali się na totalitaryzm stalinowski jako obowiązujące narzędzie aplikowania władzy ludowej (komunizmu) w Polsce. Wydawano setki wyroków śmierci podczas sfingowanych procesów, przeprowadzano liczne aresztowania oraz całą masę innych represji wobec przeciwników komunizmu.

Jako, iż każdy umrzeć musi, tak więc i Bieruta życie dobiegło kresu, a jego szczątki złożono na cmentarzu na Powązkach, w Warszawie. Zresztą nie tylko Bieruta, jako decydenta komunistycznego tam pochowano. Sam widziałem jakiś czas temu megalomański grób innego prześladowcy Polaków, Gomułki.

Nie jestem zwolennikiem rewizjonizmu. Fakty są jakie są: kto umarł, ten nie żyje. Czy był bohaterem, czy żył jak szuja – należy mu się miłosierdzie, zwłaszcza, że Źródłem tegoż miłosierdzia jest Bóg, więc ja nie ze swojego daję, lecz z Bożego skarbca, z którego sam pragnę czerpać i czerpię.

Jako katolik, czuję się w obowiązku troszczyć o zbawienie swoje własne a jako kapłan, także o powierzony mi Lud Boży. A tenże woła o sprawiedliwość, i dopomina się uznania zbrodniarza zbrodniarzem. Bierut takim był w świetle dokumentów, jakimi dysponujemy. W związku z tym, uważam, że powinien odbyć się proces, który w majestacie prawa doprowadziłby do:

  • Zmienienia obelisków komunistycznych decydentów na symboliczne miejsca pamięci
  • Zaopatrzenia tychże miejsc w odpowiedni zapis, mówiący o tym, kto spoczywa i kim był.

Dlaczego tak? Otóż, jeśli dokonywało się historycznych, jakże ważkich decyzji, to teraz trzeba nieść brzemię odpowiedzialności. Do końca. A nam, żyjącym, może to dać impuls do zastanowienia się nad tym, kim tak naprawdę jesteśmy; może więc być dla wielu z nas taki Bierut i jemu podobni opamiętaniem, otrzeźwieniem na ścieżkach życiowych zagmatwań.

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , , , , | 1 komentarz

Biusty i gusty a stan błogosławiony

Dziś w TV słyszałem o drace w/s karmienia piersią w knajpie. Ktoś miał obiekcje, ze kobieta karmi. Chciałbym ja tego mającego obiekcje ludka zapytać tylko o jedną rzecz: czy przez całe swe już tylko dorosłe życie, zawsze oglądał kobiece biusty li tylko w godziwych okolicznościach…
Co do karmiącej mamy: chodzi po sądach jako dyskryminowana, upomina się o zadośćuczynienie (10.000) będąc w kolejnej ciąży. Gdybym był dzieckiem tej Pani, noszonym teraz pod sercem, to po narodzinach bym pozwał matkę: za zakłócanie wizji uszczęśliwiającej, jaką nadaje mi Stwórca.
PS: można dołączyć do dyskusji na FB

Opublikowano behawioryzm, Dzieje, Variae | Otagowano , , , , , , | 3 komentarzy