Miecz jak klucz albo klucz jak miecz

Nie jeden raz już tak było. Spotykam się z parafianami na kolędzie pierwszy raz. Nowy człowiek w parafii, nowych ludzi spotyka. Pojawia się niejaka trudność polegająca na tym, jak poprowadzić rozmowę, na czym ją skoncentrować. Leży obok krzyża i zapalonych świec Biblia. Sięgam po nią, otwieram na losowym fragmencie i czytam. Czasem daję parę słów komentarza, czasem jakieś pytanie postawię (pod medytację, nie dla przepytywania kogokolwiek). Czasem z fragmentu przeczytanego wyprowadzam modlitwę powszechną, polecając w niej sprawy danej rodziny, odnosząc je do wybranego fragmentu. Jakież to wtedy się cuda potrafią dziać! Jakie sprawy wychodzą na światło dzienne! Cała gama postaw się też ujawnia niejednokrotnie. Ziszcza się Słowo Pana, iż jest Ono jak miecz obosieczny, albo jak książeczka, która ma być spożywana przez Autora Apokalipsy – wpierw gorzka, ale zaraz wkrótce mająca stać się słodyczą.

Patrzę na dzisiejszą Ewangelię. Jest przebogata w treści. Każde zdanie to okazja do głębokiej zadumy. Ja się chcę krótko odnieść do jednego detalu. Przy opisie powołania Andrzeja i Piotra oraz Jakuba i Jana, Ewangelista Mateusz zauważa, że oni <<natychmiast>> poszli za Jezusem. Rzucili dosłownie te sieci, i bez opieszałości, zbędnych słów, podążyli za Jezusem.

Znacznie bardziej niż kogoś, znam siebie. Wiem, jak mi jest ciężko podjąć się różnych, nawet codziennych zadań. Nieraz jest tak, że mając się zająć czymś, po drodze zajrzę to tu, to tam, zatrzyma się, na cos spojrzę, czy o czymś pomyślę, by za moment zapomnieć co miałem zrobić, dokąd pójść, etc. Potrzebuję „naprężyć muskuły mózgu”, żeby wejść na właściwy tor działania. Jeśli to się zdarza w sprawach banalnych, rutynowych, to co dopiero, gdy idzie o te najważniejsze, zbawienne!?!

Jezus nieustannie nas, mnie powołuje do apostolatu, do zbawienia. Robi to w konkretnym czasie: tu, i teraz. Stawia mnie w konkretnych okolicznościach, stwarzając tym samym okazję do dania Mu odpowiedzi – nie tyle słowem, co czynem. Zgodnie z Bożą logiką: Na początku było Słowo…

Informacje o Ks. Marek

Jestem w drodze do wolności. Zapraszam chętnych do towarzyszenie w tej podróży,a przy okazji także do dzielenia się doświadczeniami trudu dążenia do wolności.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Biblia, Formacja Sumienia, Słowa o Słowie, Słowo, Życie Duchowe i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Proszę, wypowiedz się

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.