Kościół to nie Teatr Kodaka

Dawno już nie pisałem nic na blogu. Tematów jest aż nadto, ale brakuje albo czasu albo weny, by ubrać to wszystko w jakiś sensowny przekaz, który będzie przy okazji wnosić faktycznie coś konkretnego w życie, w etos chrześcijański Was, Drodzy Czytelnicy.

Proszę, oto po długiej przerwie, kilka słów n/t dekoracji ślubnych, i nie tylko, w kościele. Artykuł dedykuję pewnej osobie, która mnie zainspirowała do podjęcia tego właśnie tematu.

Parę dni temu, przeglądając prezentacje znajomej florystki, przygotowującej wystrój świątyń na uroczystości zaślubin, zaznaczyłem, komentując jedną z fotografii, że bym protestował, gdyby to miało miejsce w kościele, w którym pracuję. Przedmiotem sprzeciwu byłby dywan, rozłożony przez cała długość kościoła, a na którym to dywanie widniały imiona młodej pary.

Pani florystka miała trudność ze zrozumieniem mego stanowiska. Zaznaczyła, że ludzie mają takie życzenie, płacą jej za jego realizację i wszyscy są zadowoleni.

Oczywiście, nie mam zamiaru kontestować przebiegu transakcji handlowych na linii: zleceniodawca – konsument. Oponowałbym jako gospodarz świątyni i jako duchowny, stojący na straży doktryny katolickiej.

Powodem mego sprzeciwu wobec takiego wystroju, o jakim mowa, byłby fakt, iż przecież wszyscy obecni na ceremonii wiedzą, do kogo na ślub przybyli, bo przecież zostali nań zaproszeni, na piśmie, długo przed samym faktem, w którym mają uczestniczyć. To raz.

Po drugie: choć wydarzenie zawarcia małżeństwa jest niewątpliwie doniosłe, to jednak nie młodzi są w centrum liturgii, lecz Chrystus Pan, Którego wzywają, zapraszają do swego życia, by im błogosławił, uświęcał ich we wspólnym życiu. Ozdobniki, o których mowa, te i wiele innych, totalnie rozmywają istotę liturgii ślubnej. Skupiają uwagę wszystkich na tym co banalne, a niekiedy wręcz kiczowate. Nie służą ani skupieniu modlitewnemu, ani wyjaśnianiu świętych misteriów. Coraz częściej są to także, niestety, rzeczy wprowadzane nie dość że bezrozumnie, bezkrytycznie, to dodatkowo mające rodowód pogański (choćby sypanie ryżem, pieniędzmi).

Ile to razy już widziałem pełne płycizny, zewnętrzności i banału oprawy uroczystości ślubnych, by za paręnaście miesięcy dowiedzieć się, że zawarte małżeństwo w najlepszym razie żyje w indyferentyzmie religijnym, albo rozpadło się.

Dywany, wywijasy kwieciste, lampiony, cuda na kiju. Jak na gali rozdania Oscarów. Nie minie wiele czasu, a wszystko się w pył rozleci. Pozostaje śmiech przez łzy, żal i masa problemów. Oscar zamienia się w Złotą malinę…

Nie mam nic przeciwko czytelnym, zawierającym przekaz liturgiczny, dekoracjom na uroczystości religijne. Ale nie ma mojej zgody na lansowanie kiczu i pustki egzystencjalnej w świątyni, do której przecież przychodzi się do Boga prosić o błogosławieństwo, a nie konkurować z Nim w zwracaniu uwagi na siebie.

Informacje o Ks. Marek

Jestem w drodze do wolności. Zapraszam chętnych do towarzyszenie w tej podróży,a przy okazji także do dzielenia się doświadczeniami trudu dążenia do wolności.
Ten wpis został opublikowany w kategorii behawioryzm, Dzieje, Variae i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Kościół to nie Teatr Kodaka

  1. madzia pisze:

    Zastanowił mnie ten Ksiedza wpis.I taka myśl mi w sumie przyszła co dla jednych jest kiczowate dla innych jest rewelacyjne.Jednak też taka,że nie którzy stają przed ołtarzem mimo wystroju koscioła z wiara,nadzieją i miłosci.Proszą o Blogosławienstow i zdarza się,że jo dostają i ida przez życie razem aż do smierci.Są też tacy co go nie dostaja albo dostają tylko nie tak jak by chcieli i co wtedy.Tak swoja droga jesli ktoś ma być z kims to bedzie i to bez wzgledu na to jak bedzie wygladal kosciol na ich slub.Czy bedzie w nim pieknie czy nie.Życie jest tylko życiem a wydaje mi się,że kazdy kto bierze ślub koscielny robi to po to aby uzyskać Błogosławieństwo.

    Polubienie

    • madzia pisze:

      Kiedy ja brałam swój ślub bardzo chciałam aby Pan Bóg mi Pobłogosławił abym miała dom rodzine,meża abym wierzyła aby wszystko było dobrze a jak jest do bani.I co z tego,że dalej jesteśmy razem kiedy po za dziecmi nie ma miedzy nami nic.

      Polubienie

  2. Ks. Marek pisze:

    Pani Magdo, z tego co widzę, to Pan Bóg Pani błogosławi. Bardzo.
    Jednak jeśli mogę, to proszę, by nie rozwijać tego wątku w stronę osobistych przeżyć i doświadczeń, a raczej skupić się na znakach liturgicznych, tudzież dekoracji świątyni i szukaniu w nich głębi i sensu.

    Polubienie

    • madzia pisze:

      Ok.Nie skomentuje tego acz kolwiek nie wiem jak dlugo bede mogla gryz sie w jezyk.Jednak jesli mogę zapytac co Ksiedzu to przeszkadza?.Bo tak w sumie na kazda uroczystosc w kosciele jest koscioł ubierany.W taki czy inny sposob.A tak w sumie nie wiem nie wydaje mi sie aby bylo widac ze para mloda przychodzi do kosciola tylko po to aby pokazac sie ludzia.

      Polubienie

      • Ks. Marek pisze:

        Pani Magdo, jak pisałem – wystrój ma pomagać w zrozumieniu liturgii, ma się komponować z tym, co się dzieje w czasie celebracji.
        Co do strojenia w ogólności – nie ma nic na przeciw, oraz wiem, że nieraz faktycznie dekoracja jest bardzo gustowna, wymowna i tym samym spełnia swą rolę. No i oczywiście, nie zawsze jest tak, że para młoda robi dekoracją swój lans. Wg mnie zasadniczą role odgrywa tu ksiądz, który ich przygotowuje do zawarcia sakramentu małżeństwa. Ma obowiązek wyjaśnić, pouczyć, pokierować.

        Polubienie

  3. Anna pisze:

    Autentyk z naszej katedry: Para w ciągłym kontakcie z księdzem w kwestii czy wolno skrzypaczkę, czy wolno kwiatuszki, czy można gołąbki, czy czytanie wolno odśpiewać operetkowo itd. 10 minut przed uroczystością konsternacja, że …. zapomnieli o spowiedzi. Młodzi znaczy się. Obraza, że spowiedź 40 minut (IMHO streścili się), Eucharystia bez fajerwerków 35 min, bo zaraz potem kolejna Msza. Kurtyna.

    Polubienie

    • Ks. Marek pisze:

      Zastanawiam się, czy nie warto by było błogłsławić niektórych małżeństw poza mszą świętą, by dopiero po ślubie zacząć ich formować do odpowiedzialnej, konsekwentnej wiary.

      Polubienie

    • Florystka pisze:

      A ja chciałam się zapytać? Skoro idziemy w temacie dekoracji kościoła. Przyjeżdża biskup do danej parafii i co? Jak wtedy wygląda kościół, jak wygląda wejście kościoła, ,,tron” biskupa. Czy to nie jest przesadnie, kiczowate. Rozwieszone proporczyki niemalże na każdej ulicy. Gdzie tu można się dopatrzeć przekazu liturgicznego, w jakim celu ta szopka.

      Polubienie

      • Ks. Marek pisze:

        Jakoś nie spotkałem się nigdy z niczym takim, o czym Pani wspomina w komentarzu. Oczywiście, pewnie zdarza się czasem jakiś „nadgorliwiec” co kiczem zaskoczy, ale to margines.
        Sam tron zaś biskupa z tego co mi wiadomo, to jest li tylko w katedrze. Podkreśla misję paserską, a zwłaszcza nauczycielską hierarchy.

        Polubienie

Proszę, wypowiedz się

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.