Czy katecheza w szkole wpłynęła jakoś znacząco na Twoje dorosłe życie?

Co jakiś czas, w różnych okolicznościach, pojawia się w spotkaniach z ludźmi temat katechezy w szkole. Temat rzeka. Niekoniecznie chce o nim całościowo mówić tu i teraz, bo nie da się. Tutaj jest całkiem sensowna dyskusja związana z tematem, o którym traktuję we wpisie:

Chcę mówić o tym, co dla mnie dotykalne, co we mnie żyje. Albo jeszcze inaczej, co Jezus we mnie wskrzesił wczoraj, kiedy spotkałem go we wspólnocie i przy dzieleniu się Słowem oraz przy posiłku.:-)

Pojawiła się podczas spotkania kwestia: Czy katecheza w szkole wpłynęła jakoś znacząco na Twoje dorosłe życie? Tak się złożyło, że moi wspaniali gospodarze, Marta i Jacek odpowiedzieli jednomyślnie (jak na małżonków przystało), że tak. Konkretnie: katecheta, wchodząc w ich sytuacje życiową, zatrzymując się, czy raczej pochylając nad ich rzeczywistością, wszedł w ich świat, dzieląc się z nimi swoim światem. Doszło do spotkania tak Marty, jak i Jacka z Jezusem, poprzez działanie katechety, który spełnił to, do czego został powołany – żeby dawać świadectwo o Chrystusie, Który jest Jego Zbawicielem. Katecheza, jako jednostka zajęć szkolnych stała się narzędziem, które umożliwiło to spotkanie.

U mnie było ciut inaczej, ale co do meritum, dokładnie tak samo. Wszystko co poniżej, wydarzyło się po odebraniu świadectwa dojrzałości.

Katecheta wszedł w moją sytuację życiową. Przyszedł do mnie do domu, zupełnie nieoczekiwanie, bezinteresownie. Przyniósł Dobrą Nowinę mnie i moim współdomownikom w momencie, kiedy tego najbardziej nam było potrzeba.  Dzień czy dwa później zawiózł mnie do Seminarium Duchownego.

Nie pamiętam praktycznie nic z lekcji religii. W sensie, że byłyby jakieś „łał” , jakie notuję nieraz w rozmowach z uczniami, których dane mi było spotkać, czy z katechetami – tak świeckimi, jaki i duchownymi, którzy dzielą się swymi doświadczeniami. Miałem w swoim życiu uczniowskim 5 katechetów. W każdym przypadku było tak samo – nie było niczego, co by jakoś mnie szczególnie poruszyło. To, co miało się dokonać wg zamysłu Bożego, dokonało się, jak wierzę i doprowadziło mnie do mojego Tu i teraz.

Od mija 7 miesięcy, jak nie katechizuje w szkole. Nie powiem, czasem tęsknię za tym, czego doświadczyłem jako katecheta – także wchodząc w sytuacje życiowe moich uczniów. To, co mnie wzrusza, porusza i ciągle wywołuje żywy entuzjazm, to fakt, że niektórym z nich błogosławiłem małżeństwa, spowiadałem, czy po prostu spotykałem się na rozmowie, gdzieś spontanicznie.

Nie jestem przekonany co do zasadności katechezy w szkole. Zwłaszcza, że okoliczności wprowadzenia jej w postkomunistycznych realiach polskich pozostawiają wiele do życzenia i cały czas skutkują „torsjami” po obu stronach biurka w klasie. Poza tym, szkoła nie służy dziś spotkaniom, które by zmierzały do wejścia nauczyciela, mentora, autorytetu, czy wreszcie mistrza, w sytuację życiową ucznia. Bardziej mamy do czynienia z rzeczywistością marketingową, pragmatyzmem. Uczeń dziś jest klientem szkoły, nauczyciel rzemieślnikiem. Tu nie może być mowy o dialogu, o relacji osób, którym w głowie spotykać się, stawać naprzeciw siebie w pozycji pewnego obdarowywania się i przyjmowania daru.

Napisałem kiedyś prace magisterską, swoją własną oczywiście: Samoudzielanie się Boga w sakramentach inicjacji chrześcijańskiej. Można ja znaleźć w Internecie, próbować czytać. Chodzi mi o to pierwsze  słowo z jej tytułu, które po łacinie wyrażone jest tak: Se ipse manifestavit – samego siebie odkrył. Chodzi oczywiście o Boga, że pokazał Siebie człowiekowi i dał. Bez reszty, jednocześnie nadal pozostając Bogiem. Nie umniejszył Swej boskości. Myślę, że nauczyciel mógłby próbować iść w tym kierunku właśnie: by dając siebie, stawał się bardziej sobą. No ale jak już widać, myślę, z tego do czego się odniosłem, potrzeba się uniżyć, samemu stawać się uczniem Mistrza, by być mistrzem dla uczniów…

Reklamy

Informacje o Ks. Marek

Jestem w drodze do wolności. Zapraszam chętnych do towarzyszenie w tej podróży,a przy okazji także do dzielenia się doświadczeniami trudu dążenia do wolności.
Ten wpis został opublikowany w kategorii behawioryzm, Dzieje, Variae, Życie Duchowe i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Czy katecheza w szkole wpłynęła jakoś znacząco na Twoje dorosłe życie?

  1. madzia pisze:

    Czyli co lepsze by było żeby katechezy były w salkach przy parafii?.A drugie to napisał Ksiądz,że uczeń jest dziś klientem szkoły.No więc niestety ostatnio odnoszę dziwne wrażenie,że tak samo uczeń jest Klientem Kościoła i Księży co prawda nie wszystkich ale jak i nie wszystkich nauczycieli.

    Polubienie

  2. Ks. Marek pisze:

    Pani Magdo, nie chodzi o to co byłoby lepsze. Chodzi o punkt widzenia. Mój punkt, Pani, innych.
    Co do klienta – ucznia – chodzi o to, że tak uczeń traktuje nauczyciela, jak klient towar czy usługodawcę.

    Polubienie

    • madzia pisze:

      Trochę zajęło mi to aby znów napisać w tym temacie coś.A więc moja katecheza w szkole podstawowej.O ile dobrze pamiętam lubiłam na nią chodzić dość aktywnie żyłam religią tym co się działo wtedy w koło mnie.Myślę,że był to najlepszy czas w moim życiu.Pozniej kiedy trafilam do szkoły średniej już szczerze nie wyglądało to jak katecheza mimo iż wcześniej miałam Panie Katechetki i Siostry Zakone.Przez okres szkoły średniej miałam trzech Księży i jedna katechetke.Niestety w szkole średniej wyglądało to tak,że Ksiądz swoje my swoje niestety zawsze mieliśmy przewagę bo było 29 kobiet.I zazwyczaj kończyło się to tak że więcej Ksiądz słuchał nas niż my jego dopóki nie przejął nas Ksiądz ,który umial podejść do tematu,który to co chciał nam przekazać przekazał,ale i potrafił wyjść po za tematy związane z katecheza.Czy te katechezy w moim życiu dorosłym dały mi coś z jednej strony myślę,że nie jednak z drugiej strony myślę,że bardzo dużo.Być może gdyby nie one dziś bym nie zajrzała do Kościoła wcale, za pewne nie miałabym ślubu.A mojego młodszego syna nie miał by kto przygotować do komunii,która mamy za nie długo a starszego do rocznicy.

      Polubienie

Proszę, wypowiedz się

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.